Strój Łowicki

Strój Łowicki

Strój Łowicki

( Jak nas zdeformowano! Przecież ubiór jest wyrazem tego co mamy w duszy, w sercu naszym, …w umyśle. Czas Polski Luowej codzienny piękny strój wyrzucił do lamusa jako folklor używany tylko do tańców i zespołów tanecznych. Polska Liberalna – Neomeodernistyczna III RP wyrzuciła folklor w zupełności. Czy obronimy naszą tradycję się noszenia, na siebie patrzenia, dotykania wzrokiem..? – JA)

 

STROJE MAZOWIECKIE, PODLASKIE

W stroju łowickim na początku XIX w. pojawiły się obok lnianego płótna wełniane pasiaki, które niedługo potem niemal zupełnie wyparły starsze tkaniny. Zmieniała się także kolorystyka stroju łowickiego. W drugiej połowie XIX wieku najczęściej w stroju łowickim można było spotkać kolor czerwony, który pojawiał się na męskich spodniach, damskich spódnicach, wełniakach, gorsetach, kaftanach, zapaskach.

 

Z początkiem XX wieku łowicka garderoba zaczęła tracić niektóre elementy tradycyjnego ubioru, zwiększała się za to paleta barw i bogactwo dekoracji. W tym okresie podstawowym kolorem wełnianych pasiaków stał się pomarańcz, który zestawiano z zielenią, cynobrem, fioletem i bielą. W okresie międzywojennym pojawiły się kolejne wielkie zmiany z stroju łowickim. Najchętniej stosowało się wtedy zimne odcienie szmaragdu, fioletu i zieleni, które uzyskiwano dzięki barwnikom anilinowym. Wełniaki i zapaski stają się coraz krótsze i sięgają tylko do kolan, podczas gdy szerokość wełniaków zwiększa się ponad dwukrotnie do nawet sześciu metrów. Coraz chętniej korzysta się z aksamitu, który nie jest już tylko elementem dekoracyjnym, ale służy jako podstawowy materiał wykorzystywany przede wszystkim do szycia staników i spencerków.

Haft łowicki w pierwszej połowie XIX wieku był raczej skromny, o prostym układzie pasowym, a podstawowymi kolorami była biel i szarość. Pod koniec XIX wieku damskie i męskie koszule zaczyna się zdobić polskim szyciem, ale na przełomie wieków zostaje ono zastąpione ruskim szyciem – jest to haft krzyżykowy, najczęściej w kolorach czerwonym, czarnym i pomarańczowym, a kształty haftowanych zdobień są zgeometryzowane. Na początku XX wieku geometryczne wzory haftów zostają zastąpione motywami kwiatowymi, głównie bratkami, niezapominajkami, dzwonkami, chabrami, rumiankami, różami. Początkowo głównym motywem były bratki, potem najważniejszą ozdobą haftu stały się róże. Zwiększa się także paleta stosowanych barw. Ruskie szycie stosowano tylko w przypadku tkanin płóciennych. Haft płaski zaczął być stosowany w regionie łowickim na początku XX wieku. do tego typu haftu wykorzystywano mulinę albo nici jedwabne, prawdziwe albo sztuczne. Aż do czasów międzywojennych ubrania haftowano ręcznie, ale potem zaczęto haftować wszystkie tkaniny maszynowo. W hafcie płaskim dominującym motywem była róża, która pojawiała się na kieckach, zapaskach, kaftanach, chustkach i koszulach, tak w stroju damskim, jak i męskim. W okresie międzywojennym najmodniejszy stał się haft Richelieu, którym zdobiono przede wszystkim damską garderobę. Wyszywanie odgrywało w kulturze łowickiej znaczącą rolę i wszystkie kobiety mieszkające w tym regionie własnoręcznie zdobiły swoje ubrania pięknym haftem. W każdej wiosce mieszkała chociaż jedna bardzo zdolna hafciarka, która wytyczała nowe style haftowania ubrań i wymyślała oryginalne wzory haftów, z których mogły korzystać także inne, mniej kreatywne hafciarki.

Fotografia: Galeria S&J (Jacek Rybus)

Męski strój łowicki był dość skromny i bardziej konserwatywny od damskiego – zmiany w ubiorze następowały stosunkowo rzadko i nie były tak bardzo widoczne. Męskim nakryciem głowy w regionie łowickim najczęściej był sztywny, filcowy kapelusz z niewysoką główką i średnim rondem. Kapelusz ozdabiano aksamitnym pasem, do którego przyszywano czarne cekiny, kolorowe koraliki i włóczkę. Do tego rondo kapelusza opasywał srebrzony drut, a lewy bok kapelusza wieńczyła okrągła rozeta.

Bielunki, czyli koszule, szyto z lnu. Koszule starszego typu, z wykładanym kołnierzykiem, ozdabiano polskim szyciem, potem modne stało się ruskie szycie i haft płaski. Koszule zaczęto szyć z bawełnianego płótna, a kołnierzyk zyskał formę stójki. Ozdobne haftowania umieszczano na kołnierzyku i mankietach koszuli. Łowiczanie swoje kamizelki nazywali lejbikami. Miały one długość do bioder, po bokach posiadały wpuszczane kieszenie zakryte klapkami, a w górnej części przy szyi doszywano krótki, stojący kołnierzyk. Lejbiki zakładano prosto na koszulę, ale w chłodniejsze dni ubierano jeszcze spencer i sukmany. Spencerki i sukmany były głównym okryciem wierzchnim. Do szycia sukman wykorzystywano białe sukno samodziałowe. Lejbiki, spencerki i sukmany łowieckie, które noszono na wierzchu, przepasywano szerokimi i bardzo długimi pasami z wełny. Pasy były utkane z podwójnie skręconej przędzy, z kolorowymi pankami na całej długości, a końcówki pasów tworzyły frędzle z nici osnowy. Pasy wiązano kilkukrotnie w talii, a końce wkładano pod pas albo wiązano w kokardę na przedzie bądź na lewym boku. Starsze pasy były najczęściej czerwone, potem zastąpiono je pomarańczem.

 

W drugiej połowie XIX wieku biedni gospodarze nosili białe, płócienne spodnie, a bogatsi mieszkańcy szyli spodnie z wełnianego samodziału, przeważnie w kolorze czerwonym albo ciemnowiśniowym. W tym samym okresie kobiety zaczęły tkać wielokolorowe pasiaki, które wyparły jednobarwne, gładkie tkaniny. W XX wieku spodnie miały najczęściej pomarańczowe tło. Tkane pasy były coraz szersze, o wyraźnie wyodrębnionych wiązkach, zawsze w układzie pionowym – tego typu materiałów używano do szycia spodni aż do drugiej wojny światowej. Niezależnie od rodzaju materiału, spodnie męskie miały zawsze taki sam krój. Spodnie szyto z prostego płata tkaniny o wymiarach 140 na 80 centymetrów. Płat materiału składano na połowę końcami do środka, a pośrodku w dolnej części wycinano klin przypominający kształtem wierzbowy liść. Na górze spodni znajdowały się dwa nacięcia. Następnie nogawki zszywano od wewnątrz, górną część fałdowano i doszywano do niej pasek. Nacięcia w górnej części tworzyły klapkę, dzięki której można było założyć spodnie. Klapka posiadała dwa guziki, które służyły jako zapięcie. Na co dzień spodnie noszono luźno, ale przy stroju świątecznym nogawki musiały być wpuszczone w buty. Za odświętne obuwie służyły wysokie buty z cholewką. Buty wykonywano według dwóch wzorów: cholewka mogła być długa i karbowana przy kostce albo sztywna i prosta na całej swojej długości.

Wszystkie kobiety w regionie łowickim zakrywały głowę chustkami. Chusty miały formę kwadratu o długości boku równej 75 centymetrów. Chustki szyto z wełny (szalinówki), jedwabiu (jedwabnice) i białego płótna. Chustki płócienne ozdabiano haftem, najczęściej z dużym motywem kwiatowym. Chusty z jedwabiu i płótna wiązano najczęściej do tyłu, a chusty z wełny miały wiązanie pod brodą.

Fotografia: Galeria S&J (Jacek Rybus)

Damskie koszule w stroju łowickim, tak samo jak i męskie, szyto według kroju przyramkowego. Do starszych koszul doszywano jeszcze nadołek, który pełnił rolę bielizny. Kobiece koszule miały szerokie rękawy zakończone mankietem, a przy szyi znajdował się wykładany kołnierzyk albo oszewka. Kołnierzyki, przyramki i mankiety ozdabiano szyciem, najpierw polskim, a potem ruskim. Koszule nowszego typu także były przyramkowego kroju, ale nie posiadały już nadołka, przez co były dużo krótsze. Nowsze koszule posiadały szerokie, dzwonowate rękawy i znacznie większe, wykładane kołnierzyki. Jako zdobienia koszul wykorzystywano haft płaski i haft Richelieu, a ozdobami pokrywano przede wszystkim przyramki, kołnierzyki i brzegi koszuli, chociaż zdarzały się też koszule z haftem na całych rękawach. Koszule nowszego typu szyto najczęściej z fabrycznych tkanin bawełnianych.

Wełniak, nazywany też kiecką, miał formę spódnicy połączonej ze stanikiem. Spódnica wełniaka była bardzo szeroka, nawet na sześć metrów. Dzięki podbiciu z nakrochmalonej bawełny spódnica zostawała sztywna i lepiej się układała na figurze. Stanik wełniaka wyróżniał się prostym krojem, a tył stanika dopasowywano za pomocą zaszewek. Staniki szyto przeważnie z czarnego aksamitu, którym ozdabiano również dolną część kiecki. Dużo bardziej ozdobne były spencerki, które zakładano na kieckę tak że przykrywały one cały stanik. Ozdobne hafty znajdowały się także na zapaskach. Stosowano w tym celu haft płaski albo koralikowy, a największą popularnością cieszyły się motywy kwiatowe. Kolory zapasek zmieniały się razem z kolorystyką wełniaków. Zapaski marszczono, a potem na górze doszywano oszewkę, która zawsze była z tego samego materiału co sama zapaska, zaś pozostałe trzy boki zapaski obszywano aksamitką. Aby zapaska trzymała się sztywno, dodatkowo podklejano ją innym materiałem. Jako zapięcie zapaski służyła klamerka z tyłu. Do świątecznego stroju łowickiego kobiety zakładały czarne trzewiki na obcasie. Długość cholewki sięgała do połowy łydki, a sznurowadła były w kolorze czarnym, czerwonym albo różowym.

Bogactwo stroju łowickiego dopełniała biżuteria, której styl zmieniał się razem z modyfikacją samego ubioru. Kiedy najmodniejsze były czerwone wełniaki, kobiety najchętniej nosiły prawdziwe, ciemnoczerwone korale w kształcie małych walców. Gdy zaś zaczęto tkać pomarańczowe pasiaki, najpopularniejszą ozdobą stały się bursztyny – w każdym naszyjniku największy bursztyn musiał się znajdować na środku. W okresie międzywojennym bursztyny przeplatano z innymi paciorkami, zakładano także medaliki i krzyżyki. Najwięcej ozdób nosiły bogatsze gospodynie, a biżuterię można było kupić na odpustach, jarmarkach i u wędrownych handlarzy.

Za:

http://www.polskatradycja.pl/folklor/stroje-ludowe/mazowsze/95-stroj-lowicki.html

Advertisements

Polski strój szlachecki

Polski strój szlachecki  
August III w stroju polskim
powiększenie…

Louis de Silvestre “August III w stroju polskim”, Gemäldegalerie Alte Meister, Drezno


Szesnastowieczny kronikarz Łukasz Górnicki w “Dworzaninie polskim” pisał: “U nas tak wiele jest strojów, iż im liczby nie masz, to po włosku, to po hiszpańsku, po brunszwicku, po husarsku dwojako: staro i nowo, po kozacku, po tatarsku, po turecku drudzy, i drugie stroje są, których ja nie znam naprawdę”. Jak wynika z tego cytatu w dawnej Polsce panowała ogromna różnorodność, noszono szaty o różnym charakterze i różnego pochodzenia. Charakter polskiego stroju szlacheckiego, w którym znaleźć można wiele elementów wschodnich (tureckich i tatarskich) kształtował się przez kilkaset lat, a najbardziej popularnym strój ten stał się w siedemnastym wieku. W tradycyjnym ubiorze polskiego szlachcica najważniejszy był żupan i kontusz, przewiązane specjalnym pasem kontuszowym. Ponadto szlachta nosiła charakterystyczne czapki, buty i szable.

Żupan – to prosta, długa, obcisła, męska suknia z niewysokim kołnierzem, długimi rękawami, zapinana z przodu na guzy i pętelki. Jego kolor zależał od pozycji, jaką zajmowała w społeczeństwie nosząca go osoba. Żupany nosiła nie tylko szlachta. Mieszczanie mieli żupany żółte, utkane z łyka, czyli włókien konopnych, dlatego w języku staropolskim mieszczan nazywano łyczkami. Żydzi nosili żupany w kolorze czarnym, chłopi i biedna szlachta – płócienne lub z szarej, niefarbowanej wełny (stąd nazwa – szlachta szaraczkowa). Bogatsi szlachcice mieli żupany czerwone, czyli karmazynowe (stąd nazywa szlachta karmazynowa). Suknię tę przewiązywano cienkim miękkim pasem z tkaniny lub ze skóry, do którego przypasana była szabla polska, nazywana karabelą.

Na żupan wkładano długi, niezapinany kontusz z wysokim, nie zapinanym, wywiniętym kołnierzem z wyłogami. Kontusz w odróżnieniu od żupana nosiła wyłącznie szlachta. Charakterystyczną cechą kontusza były rozcięte rękawy, tak zwane wyloty. Szlachcic mógł zarzucić je na plecy lub włożyć za pas. Kontusz najczęściej uszyty był z materiału w kolorze kontrastującym z żupanem.

Magnat i jego klienci
powiększenie…

Jean Pierre Norblin “Magnat i jego klienci”, Muzeum Narodowe w Krakowie


Po włożeniu żupana i kontusza szlachcic przepasywał się pasem kontuszowym, który jest najbardziej charakterystyczną część stroju polskiego. Pas był ozdobny i bardzo długi – miał od dwóch i pół do czterech metrów długości.

Czapka stanowiła nie mniej ważny element stroju. Składała się z “główki”, czyli wierzchu pokrytego zwykle tym samym materiałem, z którego uszyto żupan, i z futrzanego otoka. Przecięcie na przodzie czapki ozdabiano piórem przymocowywanym ozdobną broszą. Czapka stanowiła nie tylko ozdobę i uzupełnienie stroju, chroniła także przed deszczem, zimnem i wiatrem, szczególnie podczas jazdy konnej. Po zejściu z konia zwykle noszono ją w ręku lub wieszano na rękojeści szabli. Zdejmowanie czapki przed kimś było wyrazem hołdu lub powitania, któremu towarzyszyło popularne powiedzenie: “Czołem waszmościom!”

Buty używane na co dzień wyrabiano ze skóry farbowanej na kolor żółty i smarowano woskiem, by chronić je przed wodą. Przy ważnych okazjach szlachcic wkładał buty z długimi pofałdowanymi cholewami, zdobione haftem i wytłoczeniami. Im lepsza była skóra, tym więcej fałd można było z niej ułożyć, skąd wzięło się przysłowie “poznać pana po cholewach”. Takie buty różniły się znacznie od obuwia noszonego przez ludzi z warstw niższych. Ich buty uszyte były oszczędnie i farbowane na czarno albo wręcz wyrabiane z drewna i ocieplane wkładaną do wewnątrz słomą.

Szlachcic polski
powiększenie…

Jean Pierre Norblin “Szlachcic polski”, Gabinet Rycin, BUW, Warszawa


Wśród szlachty dobór kolorów kontuszy, żupanów i czapek nie był przypadkowy. Król mógł szlachcicowi zabronić noszenia strojów w kolorze karmazynowym, jeżeli ten dopuścił się na przykład zdrady. Zygmunt Gloger w “Encyklopedii Staropolskiej” podaje przykład, iż dla ukarania starego w Wielkopolsce rodu Nałęczów za zamach na króla Przemysława, odjęto im dwa zaszczyty: prawo stawania do boju w pierwszym szeregu rycerstwa i prawo chodzenia w czerwieni. Dopiero za Kazimierza Wielkiego, po wielu mężnych czynach Nałęczów, zwrócono im oba zaszczyty. Określenie kogoś: “to z dziada pradziada karmazyn”, oznaczało nie tylko szlacheckie pochodzenie, ale i to, że nikt z jego rodu nigdy nie zdradził.

Mieszkająca w bogatych dworach szlachta towarzysząca możnemu i wszyscy słudzy mieli ubrania w tych samych kolorach. Tę grupę ludzi nazywano “barwą”, co było niezwykle ważne podczas działań wojennych, kiedy trzeba było z daleka odróżnić wojsko własne od nieprzyjacielskiego. Również w czasie pokoju barwy mogły odgrywać istotną rolę. Na sejmie w roku 1776 dla każdego województwa ustalono obowiązujące kolory kontuszy i żupanów, w których uczestnicy mieli się stawiać na sejm. I tak szlachta z województwa poznańskiego miała kontusze jasnoszafirowe z wyłogami szkarłatnymi, a żupany białe, z powiatu oszmiańskiego – kontusze, wyłogi i żupany zielone, z powiatu upickiego – kontusze karmazynowe, wyłogi granatowe, a żupany w kolorze żółtym.

Maria Patynowska

http://www.wiw.pl/szkola/plastyka_gimnazjum/dyscypliny/moda/szlachta.asp

O zgubnych skutkach noszenia przez kobiety spodni

O zgubnych skutkach noszenia przez kobiety spodni

Posted by Marucha w dniu 2013-09-23 (poniedziałek)

Pewni ludzie są zdania, że świeccy nie powinni zajmować się katolicką moralnością, nie powinni o niej pisać, czy o niej pouczać. Nie przyznając takowym racji, polecić można bezdyskusyjnie autorytatywny głos w pewnej kwestii moralnej, głos tego, który miał zasłużyć naCard. Giuseppe_Siri_seduto większość głosów kolegium kardynalskiego podczas dwóch (trzech?) konklawe, Józefa kard. Siriego.

Tematem niniejszej „notyfikacji” z 1960 roku jest kontrowersyjna dla niektórych, oczywista dla innych, sprawa spodni noszonych przez kobiety. Kardynał Siri opisuje tu zgubne dla samej kobiety, ale i rodziny oraz społeczeństwa, skutki noszenia męskiego stroju przez niewiasty. I nie chodzi tu wcale o argumenty sentymentalne, czy „estetyczne” („bo tak ładniej”, „bo lepiej wygląda”).

Niech wszyscy, „którzy prawdziwie pragną trwać przy katolickiej doktrynie”, kobiety, których to dotyczy bezpośrednio, mężczyźni, którym plan Boży powierzył opiekę nad płcią piękną, a wreszcie i duchowni, którzy mają obowiązek prowadzenia nas świeckich w rozwoju duchowym, „świadomi swej odpowiedzialności przed Bogiem” wezmą sobie te słowa do serca i nie szukają najrozmaitszych wymówek świadczących o wpływie nowoczesnych baśni i liberalnych idei, które przeniknęły nawet w umysły reszty resztki katolików tych naszych nieszczęsnych czasów.

Pelagiusz z Asturii

Notyfikacja dotycząca noszenia męskiego ubioru przez kobiety

Józef kardynał Siri
Genua, 12 czerwca 1960 roku

Do Wielebnych Księży,
Do wszystkich Sióstr nauczających,
Do umiłowanych synów z Akcji Katolickiej
Do nauczycieli, którzy prawdziwie pragną trwać przy katolickiej doktrynie.1

I

Pierwsze oznaki wiosny, która przyszła do nas z opóźnieniem, wskazują, że w tym roku nastąpił pewien wzrost sięgania po męski ubiór przez dziewczęta i kobiety, a nawet matki.  Do 1959 roku w Genui taki ubiór wskazywał na to, że dana kobieta jest turystką, ale obecnie wydaje się, że jest znacząca liczba dziewcząt i kobiet z samej Genui, które zaczynają wybierać, przynajmniej przy okazji wycieczek, ubiór męski (spodnie).

Rozpowszechnianie się takiego zachowania zobowiązuje nas, abyśmy poważnie rozważyli ten temat i prosimy tych, do których skierowana jest niniejsza Notyfikacja, by poświęcili temu problemowi całą uwagę, na którą zasługuje, jak przystało na osoby, które są świadome swej odpowiedzialności przed Bogiem.

Jean Auguste Dominique Ingres, Jeanne d'Arc au sacre du roi Charles VII

Jan August Dominik Ingres, Joanna d’Arc podczas sakry króla Karola VII. Nawet św. Joannę d’Arc często przedstawia się w spódnicy czy sukni na zbroi.

Pragniemy przede wszystkim przedstawić wyważony osąd moralny w kwestii noszenia męskiego ubioru przez kobiety. Zaiste, nasze niniejsze rozważania dotyczą tylko moralnego aspektu.2

Po pierwsze, jeśli chodzi o zakrywanie ciała kobiety, nie można powiedzieć, że noszenie męskich spodni jako takie stanowi ciężkie wykroczenie przeciwko cnocie skromności, ponieważ spodnie z pewnością zakrywają więcej ciała niż współczesne spódnice.

Po drugie jednakże, aby odzienie było skromne, nie może tylko zakrywać ciała, ale również nie powinno przylegać zbyt blisko do ciała3. Pewne jest, że wiele damskich strojów jest dzisiaj bardziej dopasowanych do ciała niż niektóre spodnie, ale te ostatnie można uszyć jako bardziej przylegające – i w rzeczy samej na ogół takie są. Dlatego też noszenie tak obcisłych ubrań daje nam niemniejszy powód do niepokoju niż odsłanianie ciała. Tak więc nieskromność męskich spodni noszonych przez kobiety jest jednym z aspektów problemu, którego nie wolno pominąć w ogólnej ocenie zagadnienia, jednakże nie powinno się go także sztucznie wyolbrzymiać.

II

Istnieje jednak inny aspekt noszenia spodni przez kobiety, który przestawia się nam jako najpoważniejszy.4

Noszenie męskiego ubioru przez kobiety w pierwszym rzędzie oddziałuje na samą kobietę, po pierwsze poprzez zmienianie właściwej jej kobiecej psychiki. Po drugie, wpływa na kobietę jako żonę swego męża poprzez tendencję do wypaczenia stosunków między płciami. Po trzecie, dotyka  kobiety jako matki poprzez uszczerbek na jej godności w oczach dzieci. Każdy z tych punktów należy starannie z osobna rozważyć:

A. Męski ubiór zmienia psychikę kobiet.

Rzeczywiście, motyw, który popycha kobiety do noszenia ubioru mężczyzny zawsze zasadza na naśladowaniu, ba, na współzawodniczeniu z mężczyzną, który jest postrzegany jako silniejszy, mniej obciążony, bardziej niezależny. Ta motywacja jasno wskazuje na to, że męski ubiór jest widzialnym pomocnikiem w wykształceniu się umysłowego nastawienia, że jest się „jak mężczyzna”.5

Po drugie, od kiedy człowiek istnieje, ubranie, które dana osoba nosi warunkuje, narzuca i modyfikuje jej gestykulację, postawy oraz zachowanie, w taki sposób, że ubranie, jedynie poprzez zewnętrzne noszenie go, zaczyna narzucać szczególny wewnętrzny stan ducha.

Niech nam będzie wolno dodać, że kobieta, która nosi męski ubiór zawsze mniej lub bardziej okazuje, że odnosi się do swej kobiecości tak, jak gdyby była ona gorsza, podczas gdy w rzeczywistości jest jedynie odmienna. Wyraźnie widać wypaczenie jej psychiki.6

Te powody, pomiędzy wieloma innymi, wystarczają aby ostrzec nas o tym, do jak błędnego myślenia skłania kobiety noszenie męskiego ubrania.

B. Noszenie męskiego ubioru przez kobiety wypacza relacje między kobietami i mężczyznami.

Rzeczywiście, gdy następuje rozwój relacji między dwiema płciami wraz z osiąganiem wieku dojrzałości, przeważający jest instynkt wzajemnego przyciągania. Zasadniczą podstawą tego przyciągania jest różnica pomiędzy płciami, która jest możliwa tylko dzięki temu, że jedna uzupełnia lub dopełnia drugą. Jeśli zatem ta różnica staje się mniej wyraźna, ponieważ jedna z jej głównych zewnętrznych oznak jest wyeliminowana i ponieważ normalna struktura psychologiczna jest osłabiona, efektem jest zmiana fundamentalnego czynnika w relacji.

Problem sięga jeszcze głębiej. Wzajemne przyciąganie między płciami jest poprzedzone w sposób naturalny i chronologicznie przez poczucie wstydu, które powstrzymuje powstające instynkty, narzuca szacunek oraz pomaga podnosić na wyższy poziom wzajemnego poważania i zdrowego lęku wszystko, co owe instynkty popchnęłyby do niekontrolowanych czynów. Zmienić ubiór, który przez swoje zróżnicowanie pokazuje i utrzymuje rozgraniczenia natury oraz mechanizmy obronne, oznacza wyrównać różnice i osłabić żywotne mechanizmy obronne poczucia wstydu. To przynajmniej skrępować to poczucie. A kiedy owo poczucie wstydu jest powstrzymane od naciskania na hamulec, wówczas relacje między kobietami i mężczyznami hańbiąco pikują do czystej zmysłowości, pozbawionej całego wzajemnego szacunku i poważania.

Doświadczenie uczy nas, że kiedy kobieta jest zdefeminizowana, wówczas podkopane zostają mechanizmy obronne i wzmaga się słabość.7

C. Męski ubiór powoduje uszczerbek na godności kobiety w oczach jej dzieci.

Wszystkie dzieci posiadają instynkt poczucia godności i decorum swej matki. Badania pierwszego wewnętrznego przesilenia u dzieci, gdy następuje u nich przebudzenie do otaczającego życia, nawet zanim osiągną wiek młodzieńczy, pokazują jak bardzo liczą się dla nich matki. Dzieci w tym wieku są niezmiernie wrażliwe na tym punkcie. Dorośli zwykle zostawili to wszystko za sobą i więcej o tym nie myślą. Jednakże powinniśmy pamiętać o surowych wymaganiach, które dzieci instynktownie stawiają swoim matkom oraz o głębokich, a nawet okropnych reakcjach, które w nich wzbudza obserwacja złego zachowania ze strony matek. Wiele spraw późniejszego życia tu się rozgrywa – i to nie na dobre – w tych pierwszych wewnętrznych dramatach dzieciństwa i młodości.

Dziecko może nie znać definicji nieskromności, frywolności czy niewierności, ale posiada instynktowny szósty zmysł, którym je rozpoznaje, gdy nastąpią, cierpi w ich wyniku i ponosi dotkliwą szkodę na duszy z ich powodu.

III

Starannie rozważmy powagę tego, co dotychczas zostało powiedziane, nawet jeśli pojawienie się kobiety noszącej męskie ubrania nie powoduje od razu tej samej szkody, jaką przynosi poważna nieskromność.

Zmiana w kobiecej psychice powoduje fundamentalną i – na dłuższą metę – nieodwracalną szkodę w rodzinie, w małżeńskiej wierności, w ludzkich uczuciach i w społeczeństwie.Prawdą jest, że rezultaty noszenia niewłaściwego ubioru nie są widoczne na krótką metę. Ale trzeba pomyśleć o tym, co z wolna zostaje podstępnie złamane, rozdarte, zepsute.

Czy jest jakaś zadowalająca wzajemność między mężem i żoną, jeżeli zmieni się kobiecą psychikę? Albo czy można wyobrazić sobie prawdziwe wychowanie dzieci, które jest tak złożone w swym przebiegu, tak splecione z niezgłębionymi czynnikami, w których instynkt i intuicja matki odgrywają decydującą rolę w tych pierwszych latach? Co będą mogły dać swym dzieciom te kobiety, które noszą spodnie od tak dawna, że ich poczucie własnej wartości jest bardziej zdeterminowane przez współzawodnictwo z mężczyznami niż przez funkcjonowanie jako kobiety?

Pytamy się dlaczego jest tak, że of początku istnienia człowieka – czy raczej od czasu, gdy się ucywilizował – rodzaj ludzki w każdym czasie i miejscu nieodparcie dążył do odróżniania i rozdzielania funkcji obu płci? Czy nie mamy oto bezwzględnego świadectwa uznania przez cały rodzaj ludzki prawdy i prawa ponad człowiekiem?

Podsumowując, wszelkie noszenie przez kobiety męskiego stroju ma być rozumianie jako czynnik na dłuższą metę rozkładający ludzki porządek.

IV

Logiczną konsekwencją wszystkiego, co dotychczas zostało przedstawione jest to, że każdego piastującego odpowiadzialne stanowisko powinno ogarnąć poczucie zaniepokojenia – w prawdziwym i właściwym tego słowa znaczeniu – poważnego i silnego zaniepokojenia.

Kierujemy poważne ostrzeżenie do proboszczów i do wszystkich księży w ogóle, a szczególności do spowiedników, do członków wszelkiego rodzaju stowarzyszeń, do wszystkich braci, do wszystkich sióstr zakonnych, szczególnie do sióstr nauczających.

Zachęcamy ich, by jasno uświadomili sobie problem, tak aby w ślad za nim poszło działanie. Chodzi o tę świadomość. Ona podpowie odpowiednie działanie w odpowiednim czasie. Nie powinna nam jednak doradzać ustąpienia w obliczu nieuniknionej zmiany, jak gdybyśmy stali przed naturalną ewolucją rodzaju ludzkiego i tak dalej!

Ludzie mogą przychodzić i odchodzić, gdyż Bóg zostawił wystarczająco dużo miejsca na wahania ich wolnej woli; ale istotne zarysy natury oraz niemniej istotne zarysy Wiecznego Prawa nigdy się nie zmieniły, nie zmieniają się i nigdy się nie zmienią. Są granice, poza które człowiek może się wypuścić tak daleko, jak mu się podoba, ale kończy się to śmiercią10; są granice, które można [pod wpływem] pustych filozoficznych wymysłów wyśmiewać, czy trywializować, ale one [granice] łączą przymierzem nagie fakty i naturę, aby ukarać każdego, kto je przekroczy. A historia wyraźnie uczy przy pomocy strasznych dowodów z życia i śmierci narodów, że odpowiedzią dla wszystkich gwałcicieli  zarysów „człowieka” jest zawsze, prędzej czy później, katastrofa.

Od czasu dialektyki Hegla wtłacza nam się do głowy nic innego jak baśnie, ale przez to, że słucha się ich tak często wielu ludzi w końcu do nich przywyka, choćby tylko w sposób bierny. Jednak  prawda jest taka, że natura i prawda oraz prawo nierozerwalnie umocowane w nich, niewzruszenie idą swoją drogą rozrywając na części prostaków, którzy bez najmniejszych podstaw wierzą w radykalne i dalekosiężne zmiany w samej strukturze człowieka.11

Konsekwencjami tego typu naruszeń nie jest nowy zarys człowieka, lecz zaburzenia, bolesna chwiejność wszelkiego rodzaju, przerażająca oschłość ludzkich dusz, druzgocący wzrost liczby społecznych wyrzutków, porzuconych z dala od ludzkiego wzroku i umysłu, tak aby przeżyli czas, który im pozostał w znudzeniu, smutku i odtrąceniu. W tym wraku odwiecznych norm można znaleźć rozbite rodziny, życiorysy przedwcześnie zakończone, wyziębione ogniska domowe, starszych ludzi wyrzuconych na margines, degenerującą się dobrowolnie młodzież i – na końcu – ludzi zrozpaczonych i odbierających sobie samym życie. Cała ta ludzka ruina jest świadectwem tego, że „Boski zarys” nie ustępuje, ani nie dopuszcza żadnego dostosowania się do szalonych mrzonek tak zwanych filozofów!12

V

Powiedzieliśmy, że tych, do których niniejsza Notyfikacja jest skierowana, zachęca się, aby poważnie zajęli się problemem, który przed nimi stoi. Odpowiednio do okoliczności, wiedzą oni, co mają mówić, począwszy od małych dziewczynek na kolanach matek.

Wiedzą, że bez przesady czy stawania się fanatykami, będą musieli ściśle ograniczyć to, jak dalece będą tolerować ubieranie się kobiet jak mężczyźni, jako zasada ogólna.

Wiedzą oni, że nie wolno im okazać słabości do takiego stopnia, by ktokolwiek odebrał to jako przymykanie oka na obyczaj, który spycha w dół i podkopuje moralne ukonstytuowanie wszelkich instytucji.

Księża wiedzą, że linia, którą muszą przyjąć w konfesjonale, nie traktując noszenia męskiego ubioru przez kobiety jako automatycznie ciężkie przewinienie, musi być surowa i zdecydowana.13

Niech każdy rozważy łaskawie potrzebę zjednoczonego sposobu działania, ze wszech stron wzmocnionego przez współpracę wszystkich ludzi dobrej woli i wszystkich oświeconych umysłów tak, by utworzyć prawdziwą tamę, która powstrzyma powódź.

Ci z Was, którzy są odpowiedzialni za dusze w jakiejkolwiek mierze rozumieją jak pożyteczne jest mieć za sprzymierzeńców w tej obronnej kampanii ludzi sztuki, mediów oraz rzemiosła. Stanowisko zajęte przez domy mody, ich błyskotliwych projektantów oraz przemysł odzieżowy jest w całej tej kwestii [sprawą] zasadniczej wagi. Zmysł artystyczny, dbałość oraz dobry smak, gdy się razem spotkają, mogą znaleźć odpowiednie, ale i godne rozwiązanie kwestii ubioru, który mają nosić kobiety, kiedy muszą wsiąść na motocykl, czy wykonać takie czy inne ćwiczenie lub pracę. To, co istotne to zachowanie skromności wraz z nieprzemijającym zmysłem kobiecości, tej kobiecości którą, bardziej niż cokolwiek innego wszystkie dzieci będą zawsze kojarzyły z twarzą matki.14

Nie przeczymy, że współczesne życie stawia przed nami problemy i wymagania nieznane naszym dziadkom. Ale twierdzimy, iż istnieją wartości wymagające większej ochrony niż ulotne doświadczenia, oraz że każda inteligentna osoba zawsze będzie miała na tyle rozsądku i smaku, by znaleźć zadowalające i godne rozwiązania pojawiających się problemów.13

Powodowani chrześcijańską miłością walczymy przeciwko zrównaniu rodzaju ludzkiego, przeciwko atakowi na te różnice, na których zasadza się komplementarność mężczyzny i kobiety.

Gdy widzimy kobietę ubraną w spodnie, powinniśmy pomyśleć nie tyle o niej, ile raczej o całej ludzkości, o tym co się stanie, gdy kobiety się zmaskulinizują na dobre. Nikt nie zyska pomagając w nastaniu przyszłego wieku niejasności, dwuznaczności, niedoskonałości i, jednym słowem, potworności.15

Ten nasz list nie jest skierowany do szerokiej publiki, ale do osób odpowiedzialnych za dusze, wychowanie i edukację, do katolickich stowarzyszeń. Niech wykonują swoje obowiązki i nie okażą się strażnikami przyłapanymi na tym, że spali na posterunku, gdy wkradło się zło.

Józef kardynał Siri
Arcybiskup Genui

Przypisy tłumacza na język angielski:
1. Na końcu notyfikacji kardynała, [autor] wyjaśnia, że nie jest ona przez niego skierowana do szerokiej publiki, ale tylko pośrednio poprzez katolickich przywódców tu wyliczonych. Jednakże to było w 1960, gdy Kościół nadal miał strukturę przywódców. W 1997 ci, którzy są przez swą Wiarę w stanie odpowiedzieć na instrukcję kardynała są rozsiani pośród szerokiej publiki, wobec zatem której ta instrukcja jest słusznie rozpowszechniona.
2. Kardynał wyprzedza na samym początku wiele obiekcji, gdy przypomina nam, jakim prawem w ogóle porusza taki temat: jako nauczyciel Wiary i moralności. Któż może rozsądnie negować, że ubiór (zwłaszcza, ale nie tylko, kobiet) nie dotyczy moralności, a więc i zbawienia dusz?
3. Dżinsy są obecnie praktycznie powszechne. Ile dżinsów nie jest obcisłych?
4. Spodnie u kobiet są gorsze niż spódnice mini, powiedział biskup de Castro Mayer, ponieważ podczas gdy spódnice mini atakują zmysły, kobiece spodnie atakują najwyższą ludzką władzę, umysł. Dogłębnie, kardynał Siri wyjaśnia dlaczego.
5. Gdy kobiety pragną być jak mężczyźni (ktoś powiedział, że feministki są bardziej pogardliwe wobec kobiecości niż ktokolwiek inny), to mężczyzni mogą sprawić, że kobiety będą dumne z bycia kobietami.
6. Ogromne rozpowszechnienie od 1960 praktyki i publicznego obnoszenia się z grzechem przeciwko naturze z pewnością należy po części przypisać temu zepsuciu psychiki.
7. Gdy kobieta jest kobieca, ma ona siłę, którą jej daje Bóg. Gdy jest zdefeminizowana, ma tylko siłę, którą daje sobie sama.
8. Jako przykład tego zniszczenia, zob. relację między płciami jak ją pokazuje muzyka rockowa.
9. Czy możemy powiedzieć, w 1997, że kardynał przesadzał?
10. Wszelka wielka sztuka i literatura świadczy o tej moralnej strukturze wszechświata, którą człowiek gwałci na własną szkodę i która jest tak samo częścią porządku naturalnego, jak jego struktura fizyczna. Sztuki Shakespeara są słynnym przykładem [tego]. Kardynał dotyka tu sedna sprawy.
11. Powiedziano, Bóg jest gotów zawsze wybaczać, człowiek czasami, natura nigdy.
12. Kardynał nie pozwala sobie tylko na retorykę. Nędza Pinka Floyda jest przykładem tego „ludzkiego wraku”.
13. Ileż mądrości i równowagi w tych wszystkich pozornie surowych wnioskach kardynała!
14. Innymi słowy, kobiecość kobiety, nie Ewy.
15. W 1997 widzimy wszędzie dookoła nas epokę potworności, do których, robiąc wszystko co mógł w 1960, kardynał nie chciał dopuścić. We Włoszech, własnym kraju kardynała, zepchnięto liczbę urodzeń najniżej w całej Europie! Włoska młodzież jest zniszczona. Nie słuchano się kardynała wtedy. Czy będzie się go słuchać dziś?

Tłumaczyła z języka angielskiego Pelagia, przypisy tłumaczył Pelagiusz (nie znaleziono oryginału włoskiego). Źródło: Colleen Hammond, Dressing with Dignity, s. ?-?. Ten sam tekst angielskiego tłumaczenia notyfikacji można też znaleźć na stronie Our Lady of the Rosary Library. Pogrubienia w tekście od Pelagiusza.

http://pelagiusasturiensis.wordpress.com/

Żupan i Sukmana

 

 

Żupan, wyraz bardzo dawny, miał dwa oddzielne w języku staropolskim znaczenia. Naruszewicz powiada, że żupanami Czesi, Polacy i inni Słowianie panów krajowych zwali. Kronika czeska z r. 1109 zaświadcza, że nazwę taką dawano w Czechach urzędnikom. Twierdzą niektórzy, że w bardzo dawnych czasach szlachta w Polsce nosiła nazwę żupanów. Adam z Bremy nazywa żupanami królików Letowskich. Jednem słowem żupan oznaczał człowieka możnego, dygnitarza, a wyraz dzisiejszy pan jest tylko skróceniem żupana. Skrócenie to atoli nie jest także wytworem ostatnich wieków, bo już w dokumencie z r. 1257 znajdujemy: „Thomas qui diciturStaripan”. U innych plemion słowiańskich żupanami nazywano: sędziów, starostów, wójtów, sołtysów i tym podobnych zwierzchników. Muchliński wywodzi wyraz żupan z tureckiego zubun i zibun, z tatarskiego czupkan, oznaczających suknię długą. Wywód to błędny, boć już w dokumentach polskich mamy pod r. 1239 supanum czyli żupana. Nazwa pochodzi z łacińskiego wyrazu jupa, oznaczającego w średnich wiekach suknię możniejszych ludzi, długą, dostatnią. Z nazwy jupa powstało niemieckie joppe, a polskie jupka, żupan, żupica, przez zamianę j na ż, jak w nazwie judeus na żyd ( ciekewe, okazuje sie , ze wszysko pochodzi od Niemcow lub Żyow a nic polskiego…- amin). Nazwa dygnitarska żupan była niegdyś w Polsce bardzo rozpowszechniona. Żona żupana zwała się „żupani”, a wyraz ten przyjęli od Polaków Prusowie, u których oznaczał on panią domu. Słowo „żupani” w języku pruskim i litewskim – jak mówi Brückner – przyjęło się od polskiego wtedy, gdy „żupaniom” jeszcze po grodach i kasztelanjach się kłaniano. Znaczenie żupy jako ziemicy i żupana jako jej zwierzchnika, starosty, zmienia się na rodzaj daniny i pobierającego takową urzędnika. Obok zupanus pojawia się i zuparius. Gdy dalej żupy i żupników (jak mówi Brückner) ograniczono do beneficjów i urzędów solnych, zuparius czyli po polsku żupca schodzi na małego urzędnika sądowego, jak to widzimy w ustawie mazowieckiej z r. 1406. U Czechów żupan w znaczeniu wysokiego dygnitarza figuruje w dokumentach tylko w przeciągu XIII wieku. Suknia męska, zwana przez Polaków żupanem, jako strój dawnych żupanów, była długą, z wązkimi rękawami, bez rozporu z tyłu, w pasie przy biodrach ku tyłowi fałdowana, zapinana z przodu pod szyję na gęste haftki lub kostki i pętelki. Po żupanie opasywano się pasem. Gdy pod koniec XVI w. upowszechnił się w narodzie kontusz, nie zarzucono starodawnego żupana, ale kontusz przywdziano na żupan. Odtąd pasem zaczęto się opasywać po kontuszu, a żupany sukienne zamieniono w stroju świątecznym na lżejsze jedwabne, kolor czapki stosując do żupana. Latem szlachta, dworzanie i mieszczanie nosili żupany białe dymowe lub płócienne, tasiemką wązką w ząbki około kołnierza i na przedniem licu od szyi do pasa oszyte. Kitowicz powiada, że za czasów saskich szlachta stroiła dziatwę swoją w żupany bławatne i kontusze sukienne z rękawami od ramion rozciętymi, w tyle na krzyż pod pas założonymi. Kontusze i żupany sukienne bramowali Polacy sznurkami jedwabnymi takiegoż koloru, jakiego był kontusz i żupan, albo też srebrnymi i złotymi; w kontuszach najwięcej używali ciemnych kolorów. Mieszczanie pomniejszych miast nosili żupany żółtogorące, łyczakowe; a że ta materja, atłasowi podobna, robi się z włókien, czyli łyków konopnych, dla tego mieszczan nazywano pospolicie łyczkami. Szlachtę zaś od żupana karmazynowego, najczęściej noszonego, karmazynami. Lud polski zachował najdłużej krój dawnej sukni narodowej, którą niegdyś przejął od szlachty, a w niektórych okolicach kraju dotąd kapotę długą, z tyłu drobno fałdowaną, bez rozporu, dawniej z „potrzebami” na piersiach, w stanie opasywaną pasem wełnianym domowej roboty nazywa żupanem. Żupan tedy, pas i opończa były najdawniejszym strojem narodowym. Co do barw, to stanowczo można twierdzić, iż 3 były najdawniejsze i najwięcej upowszechnione. Z białego lnianego płótna noszono żupany białe, zwłaszcza latem. W takich chodziła i szlachta można na wsi w dni powszednie a lud chodzi dotąd w wielu okolicach Lubelskiego i Galicyi, robiąc także i z wełny białe sukmany krakowskie. Drugą barwą był szary naturalny kolor wełny z owiec polskich, z której robiono wszystkie samodziały domowe, zwłaszcza na ubiory cieplejsze. Trzecim kolorem był karmazyn, czerwień, jako narodowa barwa szlachty, t. j. rycerstwa polskiego, barwa krwi, którą mieli obowiązek przelewać w obronie swej ziemi. Ponieważ najliczniejszą w Polsce szlachtę ubogą nie stać było na dostojeństwo karmazynu, musiała zatem pozostać przy tradycyjnej szarej wełnie i stąd „szaraczkami” była zwana. Kiedy zaczęto sprowadzać przeróżne tkaniny z zachodniej Europy, upowszechniła się w Polsce pstrocizna, zwłaszcza w ubiorach mieszczańskich, w których przeważał kolor żółty (od używanego do farby łyka olszowego). Przez wiejskich znów mieszkańców najwięcej został upodobany kolor błękitny, tak że w wielu okolicach Krakowskiego, Wielopolski i Mazowsza lud cały chodził jeszcze niedawno w żupanach „granatowych”. Polacy w noszeniu droższych sukni byli bardzo oszczędni, aby więc nie splamić żupana, noszono zasłaniającą piersi z takiej samej materyi zakładkę, zwaną „bluzgierem”. Żupany aż do czasów saskich były u koroniarzy całkowite z jednej materyi. Litwini — powiada Kitowicz — tył żupana przez oszczędność robili z płótna, choćby do najbogatszego żupana. Musimy tu jednak uzupełnić Kitowicza, że nietylko Litwini. Wiemy z tradycyi, że noszono takie żupany i w Koronie. Przechowuje się np. w zbiorze p. Bogusława Kraszewskiego w Kuplinie żupan jego pradziada po kądzieli, Wincentego Rulikowskiego, kasztelana bełskiego. Rysunek tu dołączony przesłał nam p. Kraszewski z takim opisem: „Żupan jest atłasowy, jasno-żółty. Plecy i podbicie przodu, kołnierza i rękawów są z tkaniny półwełnianej w paski bronzowo-czerwone. Kołnierz się zapina na 4, a przód na 10 pętliczek ze sznurka jedwabnego tejże barwy co żupan. Plecy od kołnierza do stanu są rozcięte i zawiązywane na tasiemki; kołnierz również z tyłu rozcięty i na tasiemkę związywany. Rękawy wązkie z mankietem odwiniętym, obcisłym, zapinającym się na 5 haftek. Spódnica żupana jest bardzo szeroka, tak że układa się z tyłu w mnóstwo fałdów. Na każdym boku jest kieszeń”.

Za: https://pl.wikisource.org/wiki/Encyklopedia_staropolska/%C5%BBupan

*

http://cyfrowe.mnw.art.pl/dmuseion/docmetadata?id=29653

*

Sukmana – dawne męskie okrycie wierzchnie z sukna samodziałowego (prosta tkanina z krosna ręcznego), długie do kostek lub kolan, rozszerzane poniżej pasa, z długimi do nadgarstków rękawami, dopasowane na piersiach. Rzadko barwione, zwykle w kolorze naturalnej, jasnej wełny, szarawe, bure lub brązowe.

W Polsce sukmana była noszona przede wszystkim przez chłopów, choć bogatsi chłopi naśladowali szlachtę i posiadali proste żupany. Sukmany były zarówno strojem użytku codziennego, jak i reprezentacyjnym (zdobione haftami, guzikami, kołnierzem). Podobne ubiory występowały w innych krajach, często stając się popularnym elementem ubioru ludowego. W Polsce noszona do lat 30. XX wieku.

Sukmanę zwano również kapotą lub siermięgą.

Za: https://pl.wikipedia.org/wiki/Sukmana

**

Żupan kobiecy

Sukno, drelich,  galon i sutasz z nici metalowych złotych; szycie ręczne. Długość ok.111 cm. Kraków-Łęg, przed 1850 r., zakup w 1934 r.

Żupan, zwykle z ciemnogranatowego lub czarnego sukna, był okryciem wierzchnim  sięgającym  zwykle do połowy łydki, zakładanym w chłodniejsze dni roku. Nosiły go głównie mężatki, toteż zazwyczaj wchodził w skład wyprawy panny młodej. Oskar Kolberg wymienia „żupan srebrnemi galonami obszyty” wśród głównych elementów odzieży Krakowianek, obok związanej w czepiec chustki u kobiet zamężnych, gorsetu sukiennego u panien oraz korali.

W zbiorach Muzeum Etnograficznego w Krakowie znajduje się  sześć żupanów.  Prezentowany obiekt jest najbardziej ozdobnym i jednym z najstarszych. Ma charakterystyczny dla tych okryć krój ze słupem (tzw. kontuszowy), w którym boczne części pleców były odcinane na wysokości talii,  a środek przechodził w wąski, biegnący do dołu pas rozszerzający się nieco ku końcowi. Do słupa doszyte  są części boczne, w pasie ułożone w gęste fałdki. Po bokach znajdują się dwa otwory kieszeniowe. Podobnie jak w innych żupanach stojący kołnierz i wywijane mankiety podbite są czerwonym suknem, a wzdłuż brzegów biegnie czerwona lamówka. Występujące tu zapięcie na mosiężne haftki jest typowe dla krakowskich okryć wierzchnich.

Większość żupanów ozdabiana była jedynie przyszytym wzdłuż lamówki ozdobnym sznureczkiem (sutaszem), zwykle amarantowym, niekiedy złotym lub srebrnym. Dodatkowe zdobienie srebrnym lub złotym galonem,  biegnącym na kołnierzu, wzdłuż zapięcia i przy marszczeniach w talii, stanowiło niewątpliwie oznakę zamożności właścicielki żupana.  Dekoracyjną rolę pełniła również podszewka, a ściślej podszycie brzegów rozcięcia, widoczne przy  rozpiętym okryciu. W okazach zachowanych w muzealnych zbiorach miejsce to podbite jest przeważnie  czerwonym suknem, z którego często wykonana jest cała podszewka. Tylko żupan z Łęgu oraz inny okaz, sprzed 1850 r., z niedalekiej Mogiły (obecnie w dzielnicy Krakowa Nowa Huta), podszyte są przy rozcięciu inaczej – drelichem w ułożone poziomo białe i czerwone pasy.

Występowanie w  pierwszej połowie XIX wieku, w okolicach Krakowa, żupanów zdobionych złotym galonem i podszywanie przodów biało-czerwoną tkaniną pasiastą  poświadczają akwarele Kajetana Wawrzyńca Kielisińskiego, z ok. 1833 r: „Gospodyni z Czarnej Wsi pod Krakowem” (w zbiorach PAU w Krakowie) i „Wieśniaczka z okolic Krakowa” (w zbiorach Lwowskiej Biblioteki Naukowej im. W. Stefanyka Ukraińskiej Akademii Nauk).
Kobiece żupany wyszły z mody z końcem XIX wieku.

Opracowała Elżbieta Pobiegły

Literatura:
Seweryn Udziela, Ludowe stroje krakowskie i ich krój, Kraków 1930.
Oskar Kolberg, Lud. Jego zwyczaje, sposób życia, mowa, podania, przysłowia, obrzędy, gusła, zabawy, pieśni, muzyka i tańce, T. 5, Krakowskie, Kraków 1871.
Włodzimierz Tetmajer, Ubiory ludu polskiego, Krakowskie, T.2, Kraków 1909.
Aleksander Błachowski, Ubiór i krajobraz kulturowy Polski i Ukrainy zachodniej w ikonografii J. Głogowskiego i K.W. Kielisińskiego, Toruń 2011.

Galeria:

Żupan kobiecy. Fot. Marcin Wąsik
Żupan kobiecy. Fot. Marcin Wąsik
Żupan kobiecy. Fot. Marcin Wąsik
Żupan kobiecy. Fot. Marcin Wąsik
Żupan kobiecy. Fot. Marcin Wąsik

Za:http://etnomuzeum.eu/Obiekty,426_zupan_kobiecy.html

TOREBKI I SAKIEWKI XVI – XVII WIEK

TOREBKI I SAKIEWKI XVI – XVII WIEK

Wśród dodatków z przełomu XVI i XVII wieku bardzo istotne są sakiewki, kaletki i torebki służące do przechowywania drobiazgów.

Skórzane torebka z XVI wieku z metalowa ramą.

 

Jedwabna sakiewka z metalową ramą, prawdopodobnie niemiecka, XVI wiek, The Metropolitan Museum of  Art

 

Włoska haftowana sakiewka z XVII wieku.

XVII wiek

Sakiewka XVII wiek, The Fitzwilliam Museum, Cambridge, UK.

Francuska sakiewka z XVII wieku, The Metropolitan Museum of Art

czwartek, 08 marca 2012, aguda1979
Tagi: torebki

KOMENTARZE
2013/01/18 19:16:12
Dzisiejsi projektanci maja od kogo się uczyć. Pokaż im na toster.pl jak powinny wyglądać eleganckie torebki

Za: http://ubioryhistoryczne.blox.pl/2012/03/Torebki-i-sakiewki-XVI-XVII-wiek.html

MĘSKIE BERETY W XVII WIEKU

MĘSKIE BERETY W XVII WIEKU

Poszukując informacji na temat siedemnastowiecznych męskich nakryć głowy zwróciłam uwagę, że beret stał się w tym okresie mało popularnym dodatkiem na portretach.

Męskie berety pojawiają się najczęściej w portretach Rembrandta.

A oto w jaki sposób sam Rembrandt przedstawiał siebie.

 

Rembrandt, Autoportret w berecie, 1630-1631, Walker Art Gallery, Liverpool

 

Rembrandr, Autoportret, 1629 r, Isabella Stewart Gardner Museum

Tutaj beret w odcieniu niebieskim zdobiony strusim piórem.

Rembrandt, Autportret, 1659 r., National Gallery of Art Washington

Tutaj po latach ten sam model.

Rembrandt, Portret starszego mężczyzny, California

Rembrandt, Autoportret w aksamitnym berecie, 1634 r.

 

Rozcięcia i pióra jak w renesansie:

Szkoła Rembrandta, Portret mężczyzny, ok 1626-27; prywatna kolekcja Anglia

 

Rembrandt, Tronie, mężczyzna w berecie, ok 1635 r.

Czarny beret przecięty na segmenty.

Rembrandt, Starszy mężczyzna w berecie, ok 1631 r., Chicago, Art Institute

Rembrandt, Grafika, Autoportret z Saskią, 1638r, Art Gallery of Ontario

Rembrandt, Autoportret z Saskią, 1635, kolekcja prywatna

 

Szeroki beret:

Rembrandt, Młody mężczyzna, 1639 r., Galleria Degli Uffizi, Florencja, Włochy

Rembrandt, Autoportret 1640 r., National Gallery

 

Rembrandt, Autoportret, 1660 r., Metropolitan Museum of Art,NY

Rembrandt, Grafika, Autoportret, 1638 r., National Museum Wales

Rembrandt, Autoportret, 1639 r, Prywatna kolekcja

Wyraźnie widoczne marszczenia szerokiego beretu.

 

Mała główka beretu:

Tu beret ozdobiony przy otoku.

Rembrandr, Autoportret, 1633 r., Louvre Paryż

Rembrandt, Autoportret, Grafika, 1634 r.,

Rembrandt, Autoportret, 1634 r., Rembrandt, Autoportret 1630 r.

 

Rembrandt, Portret Tytusa w dużym berecie, 1663 r., Londyn- Dulwich College Picture Gallery

Rembrandt, Tytus, The Wallace Collection, Londyn

Czerwony beret w stylu renesansowym

Na koniec oryginalny siedemnastowieczny beret.

 

poniedziałek, 20 lutego 2012, aguda1979

DAWNY WARSZTAT KRAWIECKI

DAWNY WARSZTAT KRAWIECKI

Garsć ilustracji jak wyglądał dawny warsztat krawiecki.

Oczywiscie od najdawniejszych czasów krawcy szyli ręcznie.

Tu niemiecka rycina średniowieczna.

 

Kodeks Baltazara Behema przedstawia polska pracownie krawiecką, 1505 rok.

 

Krawiec 1568 r, Niemiecka rycina

Giovanni-Battista-Moroni “Krawiec” 1570 – 1575 r.

Wnętrze pracowni i sklepu krawieckiego; QUIRINGH VAN BREKELENKAM 1653 rok. Warto zwrócić uwagę, że krawcy siedzą na stole.

Pracownia i sklep; Quiringh van Brekelenkam 1661 r.

“Krawcowa” fragment, Francois Boucher 1746 rok, Francja.

“Kobieta u krawca” (fragment), Pietro Longhi, 1760 r., Włochy.


Pracownia krawiecka, rycina francuska 1775 r.

Pracownia i wykroje krawieckie, Francja 18 wiek.

Krawcowa w stylu Empire, początek 19 wieku.

Szkoła krawiecka, Pierwsza połowa 19 wieku.

 

Kobieta szyjąca maszyną do szycia, 1853 rok.

Zakąłd krawiecki, początek 20 wieku.


Chińska fabryka, 21 wiek.

środa, 08 czerwca 2011, aguda1979

Za:http://ubioryhistoryczne.blox.pl/2011/06/Dawny-warsztat-krawiecki.html

 

Ubiór antymodernistyczny w Cywilizacji Polskiej