Instrukcja Św. Kongregacji Soboru do Ordynariuszy diecezjalnych o skutecznym zwalczaniu nieskromnej mody u kobiet

(c) Bodleian Libraries; Supplied by The Public Catalogue Foundation
(c) Bodleian Libraries; Supplied by The Public Catalogue Foundation

 

Instrukcja Św. Kongregacji Soboru do Ordynariuszy

diecezjalnych o skutecznym zwalczaniu nieskromnej

mody u kobiet

 

Jego Świątobliwość Papież Pius XI mocą najwyższego urzędu apostolskiego, który wypełnia w całym Kościele, nigdy nie przestał żywym słowem i pismem przypominać powiedzenia św. Pawła (I Tym. II, 9. 10): “Niewiasty w ubiorze ochędożnym, ze wstydem i miernością ubierając się… jako przystoi niewiastom, obiecującym pobożność przez uczynki dobre”.

Bardzo często też ganił Ojciec Święty przy każdej nadarzającej się sposobności i z największą siłą potępiał nieskromny sposób ubierania się, który dzisiaj stał się już zwyczajem powszechnym nawet u kobiet i dziewcząt katolickich, a nie tylko obraża ciężko godność i wdzięk niewieści lecz na nieszczęście powoduje doczesne szkody samej kobiety, i co jest jeszcze gorszym, prowadzi do jej własnej i innych zguby wiecznej.

Nic więc w tym dziwnego, że biskupi i inni ordynariusze, jak przystoi na sługi Chrystusa, każdy w swej własnej diecezji przeciwstawiali się na wszelki sposób i jednomyślnie tej niezdrowej samowoli i bezwstydowi, znosząc w spokoju i męstwie ducha naśmiewania się i drwiny tych, którzy z tego powodu niejednokrotnie dali poznać swe niezadowolenie.

Dlatego też Św. Kongregacja, której zadaniem jest czuwanie nad karnością duchowieństwa i wiernych, zatwierdza, pochwala i uznaje tego rodzaju czujność i działalność świętych pasterzy i gorąco zachęca ich, by w dalszym ciągu nie przestawali o tym myśleć i wprowadzać odpowiednie normy, stosując je z jak największą gorliwością i ze wszystkich sił, dopóki ta zaraźliwa śmiertelna choroba nie zostanie całkowicie usunięta z uczciwego ludzkiego pożycia.

By zaś te zarządzenia łatwiej, pewniej i skuteczniej mogły być wprowadzone w czyn, Św. Kongregacja z polecenia Jego Świątobliwości postanowiła ustalić, co następuje:

  1. Proboszczowie przede wszystkim i kaznodzieje przy każdej sposobności, według słów Apostoła (II Tym. IV, 2), niech przepowiadają, nalegają, proszą, karzą, by niewiasty nosiły ubiór, któryby tchnął wstydliwością i był ozdobą i ochroną cnoty i niech upominają rodziców, aby nie pozwalali córkom ubierać się nieskromnie.
  1. Rodzice, pamiętając na ciężki obowiązek, który na nich ciąży, to jest wychowania przede wszystkim religijnego i moralnego swych dzieci, niechaj dokładają szczególnych starań, by dziewczęta od zarania życia były uświadomione w nauce chrześcijańskiej i niechaj z wszelką gorliwością słowem i przykładem rozwijają w ich sercach umiłowanie cnoty skromności i czystości. Idąc za wzorem Świętej Rodziny, niech starają się w ten sposób ukształtować i kierować swoją rodziną, by wszyscy, którzy do niej należą, znaleźli przy domowym ognisku sposób i zachętę do umiłowania i zachowania cnoty skromności.
  1. Również niechaj rodzice nie pozwalają córkom na publiczne ćwiczenia i występy gimnastyczne, a jeżeli byłyby do tego zmuszane, niechaj starają się, by były ubrane przyzwoicie; niech nie pozwalają nigdy, by miały się ubierać w kostiumy nieprzyzwoite.
  1. Przełożone pensjonatów i nauczycielki szkolne niechaj dokładają starań, by wyrobić w duszach dziewczęcych umiłowanie skromności i w ten sposób skutecznie nakłonić je do przyzwoitego ubierania się.
  1. Niechaj również przełożone i nauczycielki nie przyjmują do pensjonatów i szkół dziewcząt, które się nieskromnie ubierają, nie czyniąc żadnego wyjątku nawet dla ich matek; jeżeli zaś po przyjęciu nie poprawią się, niech je wydalą.
  1. Zakonnice, stosownie do postanowień Św. Kongregacji Zakonnej z 23 sierpnia 1928 r., niech nie przyjmują do swych pensjonatów, szkół, oratoriów i świetlic dziewcząt, które nie zachowują chrześcijańskiej poprawności w ubraniu; jeżeliby zaś po przyjęciu nie zachowały tego – nie należy ich trzymać.

Co więcej, w pracy wychowawczej nad swymi uczennicami niechaj dołożą specjalnych starań, by w ich sercach głęboko zakorzenić umiłowanie świętej czystości i skromności.

  1. Należy zakładać i rozwijać stowarzyszenia żeńskie, które by radą, przykładem i czynem dążyły do powstrzymania nadużyć, jakie się dzieją w noszeniu ubrań, przeciwnych skromności chrześcijańskiej, i do popierania skromności i przyzwoitości w ubraniu.
  1. Do religijnych stowarzyszeń żeńskich nie należy przyjmować dziewcząt i kobiet, które by się nieskromnie ubierały, a jeżeliby po przyjęciu wykroczyły przeciwko temu i upomniane, nie poprawiły się, należy je usunąć.
  1. Dziewczęta i kobiety, które się nieprzyzwoicie ubierają, winny być niedopuszczone do Stołu Pańskiego i do godności chrzestnych matek przy Sakramentach Chrztu i Bierzmowania. W niektórych wypadkach nie należy im nawet pozwolić na wejście do kościoła.
  1. Gdy w ciągu roku wypadnie święto, szczególnie odpowiednie do zachęty do cnoty skromności, szczególnie w uroczystości Najświętszej Maryi Panny, proboszczowie i kapłani, kierujący pobożnymi związkami i stowarzyszeniami katolickimi, winni w odpowiednich słowach zachęcać i pobudzać kobiety do chrześcijańskiej skromności w ubiorze.

W dniu zaś uroczystości Niepokalanego Poczęcia we wszystkich kościołach katedralnych i parafiach należy odmawiać specjalne modlitwy, nie opuszczając, o ile to możliwe, odpowiednich wskazówek w uroczystych kazaniach do wiernych.

  1. W diecezjalnym Consilium a vigilantia (Komisja czuwania nad moralnością), o którym jest mowa w postanowieniu Św. Officium z dnia 22 marca 1928 r., co najmniej raz w roku winny być omawiane sposoby i środki najlepsze do skutecznego zachowania skromności kobiecej.

Ażeby ta zbawienna akcja mogła się skutecznie i z większą pewnością rozwijać, Biskupi i inni Ordynariusze każdego trzeciego roku, jednocześnie ze sprawozdaniem o nauczaniu religijnym, o którym jest mowa w Motu Proprio “Orbem Catholicum” z 29 czerwca 1923 r., poinformują również dokładnie Św. Kongregację o warunkach ubiorów kobiecych i o odpowiednich środkach w myśl tej Instrukcji.

Dan w Rzymie w pałacu Św. Kongregacji Soboru, dnia 6 stycznia w uroczystość Świętej Rodziny r. 1930.

 

† Kard. Sbarretti, bisk. Sabin, i Mandelen., Prefekt.

† Juliusz, bisk. Lampsac., Sekretarz.

 

Uwaga: Dekret wykonawczy Jego Eminencji Ks. Kardynała Prymasa do powyższej instrukcji Św. Kongregacji Soboru ukaże się później.

 

–––––––––––

 

 

Miesięcznik Kościelny dla Archidiecezyj Gnieźnieńskiej i Poznańskiej. Numer 5. Poznań, maj 1930. Rocznik 45, ss. 61-62. (1)

(Pisownię i słownictwo nieznacznie uwspółcześniono).

 

Przypisy:

(1) Por. 1) List pasterski Najdostojniejszego Episkopatu Polski. O ducha chrześcijańskiego w Polsce. 2) Bp Michał Nowodworski, Życie chrześcijańskie. 3) Ks. Konstanty Gawroński, Jasny i gruntowny wykład prawd wiary i moralności chrześcijańskiej. (Przyp. red. Ultra montes).
© Ultra montes (www.ultramontes.pl)
Cracovia MMXI, Kraków 2011

http://www.ultramontes.pl/instrukcja_o_zwalczaniu.htm

Piekno a deformacja natury przez pseudosztuke ubioru – Lena

O wszechobecny kulcie brzydoty we współczesnym świecie ciekawy artykuł: http://www.bibula.com/?p=92822 a.

Rzeczywiście, w dzisiejszym świecie tzw. sztuka nie stara się opisać piękna natury stworzonej przez Boga, ale ją deformuje.
Odnosi się to także do obecnie lansowanej mody. Podążamy ślepo za narzucaną nam modą, nie dostrzegając że ona niestety przeważnie nas wulgaryzuje i oszpeca.

Prawdziwe piękno, tak naprawdę jest ponadczasowe, myślę że przykładem tego mogą być poniższe zdjęcia:








Jak się ubierać do kościoła?

Jak się ubierać do kościoła?

Sunday Best clothesintheearly1900s BBC

Wydawałoby się, że jest to kwestia dla katolika tak oczywista, że nie trzeba się nad nią nawet zatrzymywać. Świętowanie uroczystości kościelnych, nie tylko w kościele czy kaplicy na czas nabożeństw, ale również i w domu, wymaga odpowiedniego przygotowania się wewnętrznego, ale i zewnętrznego. Świętowanie zatem pociąga za sobą odświętny strój, jako najbardziej jawny zewnętrzny wyraz wewnętrznego usposobienia duszy. Nie bez powodu wielcy święci i mistrzowie życia duchowego pisali o zewnętrznym wyglądzie człowieka jako sposobie na rozeznanie jego duszy (zob. tekst w temacie).

Przyszły jednak czasy, gdy świadomość godności i powagi człowieka prawie całkowicie została zatarta w świadomości mas. Człowiek dorosły nie ubiera się już na co dzień jak dorosły, skromnie, godnie i poważnie, a w ubiorze zapanowała powszechna już „bylejakość”, niedbalstwo, nieskromność, wręcz brzydota. Stąd też i gdy chodzi o ubiór odświętny, odróżniający się od codziennego, najlepszy, jaki się posiada, prawie powszechnie przepadł wraz z wieloma innymi dobrami kultury cywilizowanych narodów, dóbr należących także, a może i przede wszystkim, do Kościoła jako Matki i Wychowawczyni narodów.

O kwestii ubioru traktowali ludzie zawsze, acz rzadko. Należało to bowiem do pewnej spuścizny kulturowej, do powszechnie szanowanych i zachowywanych zwyczajów, które były niejako oczywiste tak dla ludzi prostych, jak dla tych z wyższych stanów. Ubiór bowiem człowieka kulturalnego nie tylko miał za zadanie zakrycie jego ciała, ale również wyrażenie porządku, jaki zawsze panował w społecznościach ludzkich: określał płeć, przynależność narodową, stan, niekiedy zawód lub był związany z jakąś konkretną tymczasową okolicznością lub zajęciem. Ułatwiał przez to znacznie życie zorganizowanych społeczności ludzkich. Upiększał szarą codzienność. Stanowił nieodzowną cechę kultury wszystkich cywilizowanych społeczeństw.

Ma to jednak i o wiele głębsze znaczenie. Ubiór człowieka ma związek nie tylko z cnotą skromności, która polega na ładzie i ujęciu w karby w dziedzinie ruchów i uczynków ciała (św. Tomasz, Summa, II-II, q. 143, a. 1 (c)), ale również z cnotami umiarkowania (złoty środek w rzeczach małych, do jakich należy ubiór zewnętrzny), sprawiedliwości (oddawanie każdemu co się mu należy) oraz po prostu miłości bliźniego (niedbalstwo w ubiorze jest brakiem szacunku, miłości, wobec bliźniego).

Odpowiedni do sytuacji, miejsca, czasu i własnego stanu ubiór pełni ponadto rolę wychowawczą. Od dawien dawna pobożni i oświeceni chrześcijanie uczyli swe dzieci czci do Pana Boga i Jego świętych poprzez przygotowanie mieszkania (sprzątanie, porządki) przed większymi uroczystościami kościelnymi, poprzez bardziej wytworne nakrycie stołu i potrawy oraz odświętny strój, który zakładano tylko na większe okazje. Dzieci w tych wszystkich przygotowaniach miały zawsze swój udział, przez co uczyły się nie tylko „teorii”, ale i poprzez konkretną „praktykę”. Nawet członkowie najbiedniejszych miejskich i wiejskich rodzin mieli specjalne stroje i obuwie na szczególne okazje. Świadectwa tego faktu z przeszłości są wyrzutem dla dzisiejszego sproletaryzowanego społeczeństwa, a nawet współczesnych nam katolików, którzy w żaden sposób nie przypominają stworzeń rozumnych oddających chwałę Bogu całym swym jestestwem i majętnością (por. Communio z ubiegłej niedzieli, XI po Zielonych Świątkach). Wszyscy chrześcijanie zawsze dawali świadectwo swej wiary nie tylko słowem, ale i postawą i ubiorem, a czynili to zwłaszcza katolicy stawiający tamę modernistycznemu sprofanowaniu i sprymityzowaniu świętej religii po Soborze Watykańskim II. Wspomina o tym choćby x. Girouard w swym biuletynie „Convictions” („Przekonania”) sprzed ponad dekady. Do dziś można to ujrzeć na własne oczy wśród kulturalnych Amerykanów, Francuzów, Włochów, Polaków…

Najlepszym sposobem na podniesienie swych bliźnich i w tej dziedzinie jest oczywiście dobry przykład. Ale że człowiek nowoczesny krnąbrny jest często i „mądry” na swój sposób (bo czy niewiedza w tej dziedzinie może być dziś w ogóle do pomyślenia? Przecież każdy „poznał” strój galowy już w podstawówce!), warto przytaczać słowa osób mogących stanowić autorytet w tej materii. Ponadto, do natury człowieka grzechem pierworodnym skażonego należy tendencja do niestałości w ćwiczeniu się w cnotach, zwłaszcza w tym, co małe. Stąd też i konieczność napominania, a nawet karcenia, bowiem sam przykład nie zawsze wystarczy. Dlatego wśród obowiązków duchownych niepoślednie miejsce zajmuje wychowanie religijne wiernych, między innymi co do tego, jak świętować dzień święty, m.in. poprzez podkreślenie wartości stroju zewnętrznego jako wyrazu podejścia do uroczystości kościelnych, napominanie w razie potrzeby oraz panowanie nad stosowaniem się do zasad ubioru w miejscach kultu.

Niech jednak następujące słowa pomogą przypomnieć sobie ogólne zasady jak również ich zastosowanie w naszych współczesnych realiach tym, którzy jakimś dziwnym sposobem mogą ich nie znać, jak również tym, którzy wiedzą, jak się odpowiednio ubrać do kościoła, ale nie wiedzą, dlaczego tak jest i chcieliby sobie uporządkować pewne pojęcia w tej materii.

I. Zaniedbanie w ubiorze może być grzechem przeciwko cnocie skromności

Warto przypomnieć naszym czytelnikom, że współczesna tendencja, by ubierać się w sposób niezobowiązujący do pracy, na spotkania, a szczególnie na Mszę św. jest wykroczeniem przeciwko cnocie skromności. Dawniej żaden mężczyzna, niezależnie od swej pozycji społecznej, nie przyszedłby do kościoła na Mszę św. bez garnituru albo marynarki, krawata i obuwia wizytowego. 

W dzisiejszych czasach brakuje dobrych przykładów, których powinny dostarczać elity, a niemal wszyscy mężczyźni we wszystkich stanach przyjęli ubiór niezobowiązujący. Należałoby zwrócić uwagę, że na osobach o wyższym statusie społecznym spoczywa większy obowiązek niż na innych, aby dbać o ubiór we wszystkich okolicznościach ze względu na wpływ, jaki wywierają [na otoczenie].

Poniżej kilka zdrowych zaleceń Royo Marina OP, który był znanym przedsoborowym teologiem moralnym.

x. Royo Marin

Skromność jest cnotą wynikającą z umiarkowania, która nakazuje, byśmy w ruchach zewnętrznych i wewnętrznych oraz w ubiorze zachowywali się zgodnie ze słusznymi wymogami naszego stanu oraz pozycji społecznej (św. Tomasz, Summa, II-II, q. 160).

Skromność jest cnotą, przy pomocy której człowiek przestrzega zasad stosowności w gestach i ruchach ciała, w postawach oraz w sposobie ubioru. Mówiąc o skromności koniecznie należy pochylić się nad dwiema sprawami: godnością każdej osoby oraz tych, którzy przebywają w jej towarzystwie.

Skromność ciała ma wielką wagę dla jednostki i dla społeczeństwa. Zwykle ocenia się ludzi po powierzchowności i dlatego każdy nieumiarkowany gest, wpatrywanie się, niedyskretne spojrzenia czy jakiekolwiek inne niekontrolowane ruchy są zazwyczaj interpretowane jako oznaki nieopanowanego i nieuporządkowanego wnętrza. Nie bez powodu św. Augustyn zaleca w swej Regule, aby ze szczególną uwagą przestrzegać zasad zewnętrznej skromności ruchów nie dając bliźnim okazji do zgorszenia.

Czytamy także w Piśmie św., że „Z wejrzenia można poznać męża, a z wyrazu twarzy można poznać roztropnego. Ubiór ciała i szczerzenie zębów w uśmiechu, i chód człowieka wydają go.” (Eklezjastyk XIX, 26-27)

Wadami przeciwnymi skromności w obejściu jest sztuczność oraz niegrzeczność i prostactwo.

Jeśli mowa o skromności w ubiorze, św. Tomasz twierdzi, każdy grzech, który popełnia się w tej materii jest związany z jakimś nieumiarkowaniem danej osoby w określonych okolicznościach (św. Tomasz, Summa, II-II, q. 169, a. 1). To nieumiarkowanie może wynikać z braku dostosowania się do zwyczajów osób, między którymi się żyje lub z przesadnego przywiązania i dbałości o ubiór oraz ozdoby. Może się przerodzić w nieuporządkowanie z powodu próżności, zmysłowości oraz nadmiernego zainteresowania strojem.

Może się także zdarzyć, że zgrzeszy się przeciwko skromności w ubiorze przez niedomiar dbałości o wygląd. Na przykład, gdyby ktoś nierozsądnie lekceważył ubieranie się w zgodzie ze swym stanem, lub chciał zwrócić na siebie uwagę przez brak staranności w stroju.

(Antoni Royo Marin OP, The Theology of Christian Perfection [Teologia chrześcijańskiej doskonałości], Foundation for a Christian Civilization, Mount Kisco, NY, USA, 1987 r., ss. 431-432)

Z języka angielskiego tłumaczył Czytelnik. Źródło: Tradition in Action.

II. Bp Sanborn o niedzielnym stroju

Bishop_Sanborn_from the pulpitBp Donald Sanborn, rektor Seminarium Trójcy Przenajświętszej, jest osobą znaną w Polsce, bowiem odwiedził nasz kraj już kilkakrotnie. Poniższy tekst jest tłumaczeniem fragmentu audycji radiowej Restoration Radio Network, sezon 5, seria „Clerical Conversations” (luźne rozmowy z duchownymi), odcinek nr 20: Ubiór w niedzielę, z 7 kwietnia 2016 roku.

Odcinek ten można odsłuchać na stronie radia.

Stefan Heiner: Wasza Ekscelencjo, chciałbym przywołać przykład z kaplicy Ekscelencji na Florydzie. Pamiętam, jak raz Justin Soeder [jeden z byłych gospodarzy Restoration Radio – przyp. tłum.] siedział w kaplicy w ławce i był ubrany w koszulę z krawatem. Wasza Ekscelencja podszedł do niego. Dla tych, którzy nigdy nie byli na Flordzie, bp Sanborn lubi przeprowadzać inspekcję swoich wiernych przed Mszą św., żeby sprawdzić, czy stosują się do obowiązujących zasad ubioru. Ekscelencja podszedł więc i poklepał Justina po ramieniu mówiąc „MARYNARKA i krawat”. Justin miał oczywiście bardzo ładną koszulę i krawat, ale marynarkę pewnie zostawił w samochodzie. Chciałbym od tego zacząć naszą rozmowę: Justin ma koszulę i krawat, dlaczego tak ważne jest, by mieć MARYNARKĘ i krawat oraz czy gorąca, duszna Floryda może być wymówką?

Bp Sanborn: Ważne jest by mieć na sobie marynarkę oraz krawat, ponieważ w niedzielę powinniśmy być ubrani najlepiej, jak to tylko możliwe w granicach naszych możliwości finansowych. Powinniśmy mieć specjalny garnitur, czy ubiór, który zakładamy w niedzielę. Słyszeliśmy o tym, że dawniej ludzie mieli, na przykład, niedzielne buty, które zakładali tylko w ten dzień.

Dalej, ponieważ jest to najważniejsza rzecz, jaką robimy, nasz ubiór na Mszę jest formą uwielbienia Pana Boga. Nie przychodzimy ubrani w sposób swobodny, jak gdybyśmy się wybierali na mecz. Przychodzimy, by oddać cześć Wszechmogącemu Bogu i oddajemy Mu hołd przez to, jak jesteśmy ubrani.

Współczesny świat stracił jakiekolwiek pojęcie o tym, jak należy się ubierać. Jeśli spojrzeć na zdjęcia z lat 50., widać, że ludzie ubierali się elegancko, gdy wybierali się w podróż samolotem. Jeśli spojrzymy na zdjęcia sprzed stu, czy osiemdziesięciu lat, z Coney Island, nawet z rekreacyjnych miejsc, jak plaże czy promenady, wszyscy ludzie byli ładnie ubrani. Mieli na sobie marynarki, krawaty. Również wszystkie panie były elegancko ubrane, nawet w ciepłe dni. Całkowicie zatraciliśmy to pojęcie!

Ubieranie się odpowiednio jest formą oddawania sprawiedliwości innym. Nie powinniśmy narzucać innym, żeby patrzyli na naszą brzydotę. Powinnimy zrobić wszystko, co możemy, żeby się dobrze prezentować. To forma oddawania sprawiedliwości innym. Tak jak przyjemna rozmowa jest formą oddawania sprawiedliwości innym ludziom, nie używanie brzydkich słów, dla przykładu. Największą zaś sprawiedliwość jesteśmy winni Panu Bogu, zatem najlepsza rzecz, jaką mamy w szafie, powinna być zakładana w niedzielę. Buty powinny błyszczeć. Zawsze powinniśmy być przyzwoicie ubrani w niedzielę.

Pamiętam, że jak byłem mały, nosiliśmy oczywiście, jako dzieci, marynarkę i krawat na Mszę. Rodzice pozwalali nam założyć ubrania do zabawy dopiero po 18 wieczorem. Cały dzień musieliśmy być porządnie ubrani, bo była niedziela, bo był to szczególny dzień.

III. Zasady ubioru w parafii św. Gertrudy Wielkiej (West Chester, Ohio, USA)

W tej parafii funkcję proboszcza spełnia bp Daniel Dolan. Posługuje tam również x. Antoni Cekada.

Zasady ubioru

Panie i dziewczęta:

– skromna sukienka lub spódnica

– nakrycie głowy (mantylki dostępne w kościele)

– żadnego obcisłego, wydekoltowanego, krótkiego, z rozcięciami, bezrękawkowego czy odsłaniającego ubrania

– żadnych spodni

Mężczyźni i chłopcy:

– elegancka koszula i krawat

– garnitur, marynarka lub sweter

– buty wizytowe

Zakazane wszystkim:

– krótkie spodenki

– podkoszulki („tiszerty”)

– bluzy dresowe

– spodnie dresowe

– buty sportowe

– dżinsy

– ubrania z napisami, dużymi znakami firmowymi, logo sportowymi, etc.

Tłumaczenie własne za: sgg.org.

IV. Przykłady z historii i dziś

W języku angielskim funkcjonowało i do dziś jest obecne wyrażenie „Sunday Best”, czyli określenie na najlepsze ubranie, które przeznaczone jest na noszenie w niedzielę i przy ważniejszych okazjach. Oto przykład „Sunday Best” z Anglii z początku ubiegłego stulecia:

Sunday Best clothesintheearly1900s BBC

(źródło: bbc.co.uk)

Tu zaś „Sunday Best” przed kościołem w USA z lat ’60:

sunday-best_triangulations.wordpress.com

(źródło: triangulations.wordpress.com)

A tak wyglądała para prezydencka po Mszy świętej w Massachusets na początku lat ’60:

JFK and Jacqueline with Black Veil After Mass in Massachusetts

Od tamtych czasów w zasadzie nic się nie zmieniło jeśli chodzi o standardy ubioru kościelnego wśród kulturalnych Europejczyków, Amerykanów i nie tylko. Ale o tym niżej.

A oto przykład z Polski, z I Komunii świętej w roku 1952 w małej polskiej wsi Kolanowice:

1952 I Kom. św. w Kolanowicach

(źródło: kolanowice.com.pl)

Wszyscy są bardziej elegancko ubrani niż dzisiejszy „inteligent” czy „mieszczanin”, o którego godności stanowią trampki, dżinsy i podkoszulek, czasami nawet z orzełkiem. Zresztą, każdy zapewne ma jakieś dawne fotografie rodzinne, dzięki którym aż rzuca się w oczy upadek kultury ubioru w naszym narodzie. Jednym bowiem z najfatalniejszych skutków wymordowania elit narodu przez Niemców i bolszewików w trakcie ostatniej wojny oraz wieloletnich rządów komunistycznych w Polsce jest według mnie proletaryzacja naszego narodu, jednego z najszlachetniejszych w Europie. W związku z omawianym tu tematem nie mogę oprzeć się przytoczeniu w tym miejscu jakże trafnego komentarza czytelnika bloga P. dra Stanisława Krajskiego, który podpisał się jako „jdas” pod tekstem dotyczącym związku między płaszczami i futrami a proletaryzacją. Oto jego pełna treść:

Komentując powyższą wypowiedź p. Alicji można powiedzieć, że zachowanie tam opisane to echo, niestety zanikającej, obyczajowości jaka panowała jeszcze nie tak dawno na wsi. Zaznaczam, że obyczajowości według mnie bardzo pozytywnej. Myślę, że większość z czytelników tego bloga ma, przynajmniej częściowo, pochodzenie chłopskie lub robotnicze. Jeżeli nie w pierwszym, to w drugim lub trzecim pokoleniu. Jeżeli tak to proszę popatrzeć na stare zdjęcia tamtych ludzi pochodzące sprzed kilkudziesięciu lub więcej lat. Otóż wszyscy bez wyjątku, w sytuacjach oficjalnych, w niedzielę, święta i uroczystości ubrani byli elegancko i z klasą. Na pole i do obory oczywiście ubierało się najgorsze, znoszone ciuchy, ale do kościoła to już obowiązkowo w najlepszych strojach. Skąd się to brało? Myślę, że ci prości, często niepiśmienni ludzie, naśladowali lokalnych właścicieli ziemskich, ludzi majętnych i kulturalnych. Można powiedzieć, że usiłowali, przynajmniej tam gdzie było to możliwe im dorównać, czyli można powiedzieć, że „ciągnęli się w górę”. Stąd fotografie wykonane przed lokalną wiejską gospodą po mszy w niedzielę, wyglądają tak jakby miało tam miejsce spotkanie dyplomatów. Proces ten został niestety przerwany brutalnie przez wojnę i socjalizm. Bogatych gospodarzy wymordowano lub rozkułaczono, prowadząc jednocześnie celową politykę mającą wzbudzić wśród chłopów niechęć i pogardę dla nawyków i zachowań „burżuazyjnych”. Stąd zamiast równania w górę, nastąpiło równanie w dół, które niestety trwa do dzisiaj, a brak dobrych wzorców sprawia, że nie zanosi się aby w tej materii coś miało się zmienić.

(źródło: krajski.wordpress.com)

V. Kilka rad praktycznych

Wyżej przytoczone zasady z parafii św. Gertrudy są tylko wymogami „minimum”, za niezachowanie których jest się po prostu wyproszonym z kościoła lub kaplicy. Zresztą i Pan Jezus mówił o gościu nieodpowiednio ubranym na wesele, który z tej właśnie racji został wyrzucony „w ciemności zewnętrzne” (cf. św. Mat. XXII, 1-14). Przypowieść, rzecz jasna, ma znaczenie duchowe, ale gdyby strój nie odgrywał żadnego znaczenia, z pewnością Pan Jezus nie wykorzystałby takiego obrazu. Bądź, co bądź, ponieważ chrześcijanin, jako człowiek szlachetny, stara się we wszystkim być doskonały (cf. św. Mat. V, 48), w małym i wielkim, zgodnie ze słowami samego Zbawiciela („Dobrze, sługo dobry i wierny! Ponieważ nad małym byłeś wierny, nad wieloma cię ustanowię, wejdź do wesela pana swego” – św. Mat. XXV, 23), przeto warto przyłożyć należną uwagę i zewnętrznemu wyrazowi naszego szacunku dla Pana Boga.

Pozwolę tu sobie pominąć chwalebny zwyczaj strojów lokalnych, ludowych i szlacheckich. Jako że, poza nielicznymi wyjątkami, jak Podhale, w naszym kraju stroje te prawie całkowicie wyszły z użycia (poza występami grup tanecznych i innymi rzadkimi występami artystycznymi), ich ewentualny powrót może być tylko skutkiem długofalowego i naturalnego (a nie sztucznego) procesu, który nie jest tematem niniejszego artykułu.

Wśród kulturalnych ludzi z kręgu cywilizowanych narodów przyjęło się natomiast, że dziennym formalnym ubiorem dla mężczyzn jest garnitur (lub ewentualnie zestaw złożony z marynarki i spodni na kant różnych odcieni czy kolorów), a dla kobiet elegancka sukienka (ewentualnie spódnica i bluzka, sweter lub marynarka). W zależności od stanu i majątku może to być tylko jeden strój kościelny, albo kilka (np. jeden na niedziele, a inny na największe uroczystości roku liturgicznego). I taki to strój pasuje do kościoła w niedziele i święta na ceremonie liturgiczne, które jak najbardziej spełniają kryteria formalnych wydarzeń w życiu chrześcijanina. W tygodniu, ze względu na obowiązki zawodowe nie zawsze jest to możliwe.

A teraz kilka rad praktycznych, aby to „minimum” się lepiej prezentowało.

Do garnituru zakłada się buty tzw. wizytowe (nie wszystkie brązowe czy czarne buty skórzane są wizytowe), a nie sportowe, trampki czy sandały. Koszula musi mieć długi rękaw, ponieważ krótkich i tak nie nosi się pod marynarkę. Zresztą, okazje dla krótkich rękawków u dorosłych mężczyzn są bardzo rzadkie (raczej tylko gdzieś na łonie natury). Szyja zaś przewiązana jest krawatem lub muszką, bowiem rozchełstana szyja nie przystoi człowiekowi poważnemu przy poważnej okazji (a na marginesie, ciężko w ogóle sobie wyobrazić sytuację, w której osoba publiczna mogłaby mieć rozpięty kołnierz). Spodnie powinny być wyprasowane na kant. Wszystko ma być schludne, czyste i wyprasowane. Oczywiście kulturalnym mężczyznom nie trzeba przypominać o obowiązkowym ogoleniu się, chyba, że zwyczajowo nosi się brodę i/lub wąsy. Modny wśród zdziczałych nowoczesnych ludzi zarost jednodniowy jest obcy poważnemu człowiekowi.

Formalny strój kobiet jest nieco mniej ograniczony. Mężczyzna ma po prostu mieć marynarkę i spodnie na kant, koszulę pod krawat i tyle. Siłą rzeczy kolorów też ma mniej do wyboru. Kobieta ma natomiast możliwość wybrania różnego rodzaju i koloru sukienek, spódnic, bluzek, swetrów lub marynarek. Byle by nie były zbyt rażące przez przesadną jaskrawość czy jakieś napisy (jak wyżej). Głównym ograniczeniem są tu więc zasady skromności: żadnych zbyt niskich dekoltów, rozcięć, odsłoniętych pleców, rękaw powinien sięgać chociaż do łokci, a kolana muszą być zasłonięte przy pozycji siedzącej.

Dalej, co się już wybitnie tyczy okoliczności kościelnych, zgodnie z apostolską tradycją (potwierdzoną przez drugiego Papieża, św. Linusa) i prawem kanonicznym (z 1917 r., rzecz jasna) kobieta musi mieć głowę zakrytą wchodząc do kościoła czy kaplicy. Nie robi tego oczywiście dopiero po wejściu, wykonując przy tym często komiczne gesty i niepotrzebnie zwracając na siebie uwagę, sprzeczne właśnie z zasadą nakrycia głowy. Doskonale do tego służy odpowiedni kapelusz, chusta lub mantylka. Spór wokół tego, że mantylki nie należą do naszej polskiej kultury uważam za bezcelowy, chodzi przeto o to, by tę głowę kobiety miały zawsze nakrytą. Rajstopy i zakryte u stóp palce i pięty (więc żadnych sandałów) również należą do ubioru kulturalnej kobiety w naszym kręgu cywilizacyjnym. Europa to przecież nie arabska pustynia i dlatego u szlachetnej kobiety przy formalnych okazjach sandałów się nie spotyka.

Akcesoria takie, jak torebki czy torby i inne dodatki powinny w kościele ograniczać się do minimum, czyli osobistej torebki kobiecej. Na walizki, plecaki czy (o zgrozo) plastikowe reklamówki nie ma miejsca w kościele czy kaplicy, zawsze na to znajdzie się jakiś przedsionek, bagażnik, ewentualnie zakrystia (przy braku jakiegokolwiek innego miejsca, tyczy się to zwłaszcza naszych czasów i małych kaplic-katakumb). Przewalające się po podłogach reklamy „Biegronki”, „Lidla” czy innych sklepów nie przystoją miejscu świętemu, w którym odprawia się obrzędy ku czci Stwórcy ładu i piękna. Czegoś takiego nie spotyka się w Stanach, Kanadzie, czy Europie Zachodniej, a u nas niestety się to zdarza.

Jeszcze na koniec: niektórzy usprawiedliwiają nieodpowiedni strój do kościoła długą podróżą, którą muszą odbyć na Mszę niedzielną czy świąteczną w dalekiej kaplicy. W świecie wygodnych pociągów i autobusów, a tym bardziej z własnym samochodem, aż ciężko uwierzyć, by dorosły normalny człowiek mógł sobie taki powód wymyślić. Już ostatecznie można sobie właściwe ubranie zapakować w pokrowiec, albo wziąć przykład z naszych przodków, którzy niekiedy mieli kilka kilometrów do przejścia pieszo, a zawsze robili to w najlepszym stroju, jaki mieli. Nikt dziś butów przez pół Polski nie musi nosić w rękach.

To są wszystko małe rzeczy, a kto nie chce być święty? Przeto nierzadko spotyka się ludzi szukających sposobów na świętość w środkach wielkich i nadzwyczajnych, a w czymś tak małym, jak ubiór zewnętrzny można z niewielkim trudem dawać świadectwo swego poważnego podejścia do wiary wyrażonej w świętych obrzędach oficjalnej modlitwy Kościoła.

Pelagiusz z Asturii

P.S. Polecam, przy okazji, wspomniany już blog P. Stanisława Krajskiego, który stanowi doskonałe źródło zapoznania się z podstawami (i nie tylko) kultury w jej wymiarze społecznym (sztuka savoir-vivre’u). Na pewno każdy z osobna i całe grupy ludzi wyniosą z tej lektury znacznie większe korzyści, niż ze śledzenia wybryków modernistów czy niekończących się zalotów przełożonych FSSPX wobec tych fałszerzy wiary.

 

Za:

https://pelagiusasturiensis.wordpress.com/2016/08/04/jak-sie-ubierac-do-kosciola/

Stroje ludowe z Mazowsza i Podlasia

Stroje ludowe z Mazowsza i Podlasia mają wspólne cechy, charakterystyczne dla dawnej Kongresówki. Na Mazowszu możemy wyróżnić kilka odmian strojów ludowych są to między innymi: stroje kurpiowskie, strój płocki, strój łowicki a także strój szlachecki do którego tak chętnie powracają Zespoły Pieśni i Tańca. W poczet Mazowsza włączyliśmy również ziemię łęczycką, na terenie której znajduje się kilka odmian strojów ludowych.

Strój Podlaski

Strój Podlaski

W męskim stroju podlaskim za nakrycie głowy służył kapelusz z żytniej słomy. Zimą zakładano cieplejsze maciejówki oraz rogatywki. Kapelusze mężczyzna najczęściej robił własnoręcznie. Rondo kapelusza było duże i szerokie, na około siedem centymetrów. Rondo i główka kapelusza miały wysokość około siedmiu centymetrów i kształt ściętego stożka.

Strój Łowicki

Strój Łowicki

W stroju łowickim na początku XIX w. pojawiły się obok lnianego płótna wełniane pasiaki, które niedługo potem niemal zupełnie wyparły starsze tkaniny. Zmieniała się także kolorystyka stroju łowickiego. W drugiej połowie XIX wieku najczęściej w stroju łowickim można było spotkać kolor czerwony, który pojawiał się na męskich spodniach, damskich spódnicach, wełniakach, gorsetach, kaftanach, zapaskach.

Strój Kurpiowski Puszczy Białej

Strój Kurpiowski Puszczy Białej

Tradycyjny strój mieszkańców Puszczy Białej zachował się aż do czasów drugiej wojny światowej, chociaż tylko w części pułtuskiej. Region ostrowski zrezygnował z tradycyjnych strojów już na samym początku XX wieku, zamiast zajmować się szyciem własnych ubrań mieszkańcy woleli kupować gotowe elementy garderoby, mimo że były one znacznie gorszej jakości.

Strój Kurpiowski Puszczy Zielonej

Strój Kurpiowski Puszczy Zielonej

Na Kurpiach za męskie nakrycie głowy służył kapelusz, nazywany grzybkiem szyty z wełnianego wojłoku. Młodzi kawalerowie doczepiali do swoich kapeluszy czerwone, zielone albo niebieskie wstążki z bursztynową sprzączką. W XIX wieku popularne w tym regionie były także rogatywki, a tradycja ta wiązała się z udziałem Kurpiów w powstaniu kościuszkowskim.

Strój Łowicki

Strój Łowicki

Strój Łowicki

( Jak nas zdeformowano! Przecież ubiór jest wyrazem tego co mamy w duszy, w sercu naszym, …w umyśle. Czas Polski Luowej codzienny piękny strój wyrzucił do lamusa jako folklor używany tylko do tańców i zespołów tanecznych. Polska Liberalna – Neomeodernistyczna III RP wyrzuciła folklor w zupełności. Czy obronimy naszą tradycję się noszenia, na siebie patrzenia, dotykania wzrokiem..? – JA)

 

STROJE MAZOWIECKIE, PODLASKIE

W stroju łowickim na początku XIX w. pojawiły się obok lnianego płótna wełniane pasiaki, które niedługo potem niemal zupełnie wyparły starsze tkaniny. Zmieniała się także kolorystyka stroju łowickiego. W drugiej połowie XIX wieku najczęściej w stroju łowickim można było spotkać kolor czerwony, który pojawiał się na męskich spodniach, damskich spódnicach, wełniakach, gorsetach, kaftanach, zapaskach.

 

Z początkiem XX wieku łowicka garderoba zaczęła tracić niektóre elementy tradycyjnego ubioru, zwiększała się za to paleta barw i bogactwo dekoracji. W tym okresie podstawowym kolorem wełnianych pasiaków stał się pomarańcz, który zestawiano z zielenią, cynobrem, fioletem i bielą. W okresie międzywojennym pojawiły się kolejne wielkie zmiany z stroju łowickim. Najchętniej stosowało się wtedy zimne odcienie szmaragdu, fioletu i zieleni, które uzyskiwano dzięki barwnikom anilinowym. Wełniaki i zapaski stają się coraz krótsze i sięgają tylko do kolan, podczas gdy szerokość wełniaków zwiększa się ponad dwukrotnie do nawet sześciu metrów. Coraz chętniej korzysta się z aksamitu, który nie jest już tylko elementem dekoracyjnym, ale służy jako podstawowy materiał wykorzystywany przede wszystkim do szycia staników i spencerków.

Haft łowicki w pierwszej połowie XIX wieku był raczej skromny, o prostym układzie pasowym, a podstawowymi kolorami była biel i szarość. Pod koniec XIX wieku damskie i męskie koszule zaczyna się zdobić polskim szyciem, ale na przełomie wieków zostaje ono zastąpione ruskim szyciem – jest to haft krzyżykowy, najczęściej w kolorach czerwonym, czarnym i pomarańczowym, a kształty haftowanych zdobień są zgeometryzowane. Na początku XX wieku geometryczne wzory haftów zostają zastąpione motywami kwiatowymi, głównie bratkami, niezapominajkami, dzwonkami, chabrami, rumiankami, różami. Początkowo głównym motywem były bratki, potem najważniejszą ozdobą haftu stały się róże. Zwiększa się także paleta stosowanych barw. Ruskie szycie stosowano tylko w przypadku tkanin płóciennych. Haft płaski zaczął być stosowany w regionie łowickim na początku XX wieku. do tego typu haftu wykorzystywano mulinę albo nici jedwabne, prawdziwe albo sztuczne. Aż do czasów międzywojennych ubrania haftowano ręcznie, ale potem zaczęto haftować wszystkie tkaniny maszynowo. W hafcie płaskim dominującym motywem była róża, która pojawiała się na kieckach, zapaskach, kaftanach, chustkach i koszulach, tak w stroju damskim, jak i męskim. W okresie międzywojennym najmodniejszy stał się haft Richelieu, którym zdobiono przede wszystkim damską garderobę. Wyszywanie odgrywało w kulturze łowickiej znaczącą rolę i wszystkie kobiety mieszkające w tym regionie własnoręcznie zdobiły swoje ubrania pięknym haftem. W każdej wiosce mieszkała chociaż jedna bardzo zdolna hafciarka, która wytyczała nowe style haftowania ubrań i wymyślała oryginalne wzory haftów, z których mogły korzystać także inne, mniej kreatywne hafciarki.

Fotografia: Galeria S&J (Jacek Rybus)

Męski strój łowicki był dość skromny i bardziej konserwatywny od damskiego – zmiany w ubiorze następowały stosunkowo rzadko i nie były tak bardzo widoczne. Męskim nakryciem głowy w regionie łowickim najczęściej był sztywny, filcowy kapelusz z niewysoką główką i średnim rondem. Kapelusz ozdabiano aksamitnym pasem, do którego przyszywano czarne cekiny, kolorowe koraliki i włóczkę. Do tego rondo kapelusza opasywał srebrzony drut, a lewy bok kapelusza wieńczyła okrągła rozeta.

Bielunki, czyli koszule, szyto z lnu. Koszule starszego typu, z wykładanym kołnierzykiem, ozdabiano polskim szyciem, potem modne stało się ruskie szycie i haft płaski. Koszule zaczęto szyć z bawełnianego płótna, a kołnierzyk zyskał formę stójki. Ozdobne haftowania umieszczano na kołnierzyku i mankietach koszuli. Łowiczanie swoje kamizelki nazywali lejbikami. Miały one długość do bioder, po bokach posiadały wpuszczane kieszenie zakryte klapkami, a w górnej części przy szyi doszywano krótki, stojący kołnierzyk. Lejbiki zakładano prosto na koszulę, ale w chłodniejsze dni ubierano jeszcze spencer i sukmany. Spencerki i sukmany były głównym okryciem wierzchnim. Do szycia sukman wykorzystywano białe sukno samodziałowe. Lejbiki, spencerki i sukmany łowieckie, które noszono na wierzchu, przepasywano szerokimi i bardzo długimi pasami z wełny. Pasy były utkane z podwójnie skręconej przędzy, z kolorowymi pankami na całej długości, a końcówki pasów tworzyły frędzle z nici osnowy. Pasy wiązano kilkukrotnie w talii, a końce wkładano pod pas albo wiązano w kokardę na przedzie bądź na lewym boku. Starsze pasy były najczęściej czerwone, potem zastąpiono je pomarańczem.

 

W drugiej połowie XIX wieku biedni gospodarze nosili białe, płócienne spodnie, a bogatsi mieszkańcy szyli spodnie z wełnianego samodziału, przeważnie w kolorze czerwonym albo ciemnowiśniowym. W tym samym okresie kobiety zaczęły tkać wielokolorowe pasiaki, które wyparły jednobarwne, gładkie tkaniny. W XX wieku spodnie miały najczęściej pomarańczowe tło. Tkane pasy były coraz szersze, o wyraźnie wyodrębnionych wiązkach, zawsze w układzie pionowym – tego typu materiałów używano do szycia spodni aż do drugiej wojny światowej. Niezależnie od rodzaju materiału, spodnie męskie miały zawsze taki sam krój. Spodnie szyto z prostego płata tkaniny o wymiarach 140 na 80 centymetrów. Płat materiału składano na połowę końcami do środka, a pośrodku w dolnej części wycinano klin przypominający kształtem wierzbowy liść. Na górze spodni znajdowały się dwa nacięcia. Następnie nogawki zszywano od wewnątrz, górną część fałdowano i doszywano do niej pasek. Nacięcia w górnej części tworzyły klapkę, dzięki której można było założyć spodnie. Klapka posiadała dwa guziki, które służyły jako zapięcie. Na co dzień spodnie noszono luźno, ale przy stroju świątecznym nogawki musiały być wpuszczone w buty. Za odświętne obuwie służyły wysokie buty z cholewką. Buty wykonywano według dwóch wzorów: cholewka mogła być długa i karbowana przy kostce albo sztywna i prosta na całej swojej długości.

Wszystkie kobiety w regionie łowickim zakrywały głowę chustkami. Chusty miały formę kwadratu o długości boku równej 75 centymetrów. Chustki szyto z wełny (szalinówki), jedwabiu (jedwabnice) i białego płótna. Chustki płócienne ozdabiano haftem, najczęściej z dużym motywem kwiatowym. Chusty z jedwabiu i płótna wiązano najczęściej do tyłu, a chusty z wełny miały wiązanie pod brodą.

Fotografia: Galeria S&J (Jacek Rybus)

Damskie koszule w stroju łowickim, tak samo jak i męskie, szyto według kroju przyramkowego. Do starszych koszul doszywano jeszcze nadołek, który pełnił rolę bielizny. Kobiece koszule miały szerokie rękawy zakończone mankietem, a przy szyi znajdował się wykładany kołnierzyk albo oszewka. Kołnierzyki, przyramki i mankiety ozdabiano szyciem, najpierw polskim, a potem ruskim. Koszule nowszego typu także były przyramkowego kroju, ale nie posiadały już nadołka, przez co były dużo krótsze. Nowsze koszule posiadały szerokie, dzwonowate rękawy i znacznie większe, wykładane kołnierzyki. Jako zdobienia koszul wykorzystywano haft płaski i haft Richelieu, a ozdobami pokrywano przede wszystkim przyramki, kołnierzyki i brzegi koszuli, chociaż zdarzały się też koszule z haftem na całych rękawach. Koszule nowszego typu szyto najczęściej z fabrycznych tkanin bawełnianych.

Wełniak, nazywany też kiecką, miał formę spódnicy połączonej ze stanikiem. Spódnica wełniaka była bardzo szeroka, nawet na sześć metrów. Dzięki podbiciu z nakrochmalonej bawełny spódnica zostawała sztywna i lepiej się układała na figurze. Stanik wełniaka wyróżniał się prostym krojem, a tył stanika dopasowywano za pomocą zaszewek. Staniki szyto przeważnie z czarnego aksamitu, którym ozdabiano również dolną część kiecki. Dużo bardziej ozdobne były spencerki, które zakładano na kieckę tak że przykrywały one cały stanik. Ozdobne hafty znajdowały się także na zapaskach. Stosowano w tym celu haft płaski albo koralikowy, a największą popularnością cieszyły się motywy kwiatowe. Kolory zapasek zmieniały się razem z kolorystyką wełniaków. Zapaski marszczono, a potem na górze doszywano oszewkę, która zawsze była z tego samego materiału co sama zapaska, zaś pozostałe trzy boki zapaski obszywano aksamitką. Aby zapaska trzymała się sztywno, dodatkowo podklejano ją innym materiałem. Jako zapięcie zapaski służyła klamerka z tyłu. Do świątecznego stroju łowickiego kobiety zakładały czarne trzewiki na obcasie. Długość cholewki sięgała do połowy łydki, a sznurowadła były w kolorze czarnym, czerwonym albo różowym.

Bogactwo stroju łowickiego dopełniała biżuteria, której styl zmieniał się razem z modyfikacją samego ubioru. Kiedy najmodniejsze były czerwone wełniaki, kobiety najchętniej nosiły prawdziwe, ciemnoczerwone korale w kształcie małych walców. Gdy zaś zaczęto tkać pomarańczowe pasiaki, najpopularniejszą ozdobą stały się bursztyny – w każdym naszyjniku największy bursztyn musiał się znajdować na środku. W okresie międzywojennym bursztyny przeplatano z innymi paciorkami, zakładano także medaliki i krzyżyki. Najwięcej ozdób nosiły bogatsze gospodynie, a biżuterię można było kupić na odpustach, jarmarkach i u wędrownych handlarzy.

Za:

http://www.polskatradycja.pl/folklor/stroje-ludowe/mazowsze/95-stroj-lowicki.html

Polski strój szlachecki

Polski strój szlachecki  
August III w stroju polskim
powiększenie…

Louis de Silvestre “August III w stroju polskim”, Gemäldegalerie Alte Meister, Drezno


Szesnastowieczny kronikarz Łukasz Górnicki w “Dworzaninie polskim” pisał: “U nas tak wiele jest strojów, iż im liczby nie masz, to po włosku, to po hiszpańsku, po brunszwicku, po husarsku dwojako: staro i nowo, po kozacku, po tatarsku, po turecku drudzy, i drugie stroje są, których ja nie znam naprawdę”. Jak wynika z tego cytatu w dawnej Polsce panowała ogromna różnorodność, noszono szaty o różnym charakterze i różnego pochodzenia. Charakter polskiego stroju szlacheckiego, w którym znaleźć można wiele elementów wschodnich (tureckich i tatarskich) kształtował się przez kilkaset lat, a najbardziej popularnym strój ten stał się w siedemnastym wieku. W tradycyjnym ubiorze polskiego szlachcica najważniejszy był żupan i kontusz, przewiązane specjalnym pasem kontuszowym. Ponadto szlachta nosiła charakterystyczne czapki, buty i szable.

Żupan – to prosta, długa, obcisła, męska suknia z niewysokim kołnierzem, długimi rękawami, zapinana z przodu na guzy i pętelki. Jego kolor zależał od pozycji, jaką zajmowała w społeczeństwie nosząca go osoba. Żupany nosiła nie tylko szlachta. Mieszczanie mieli żupany żółte, utkane z łyka, czyli włókien konopnych, dlatego w języku staropolskim mieszczan nazywano łyczkami. Żydzi nosili żupany w kolorze czarnym, chłopi i biedna szlachta – płócienne lub z szarej, niefarbowanej wełny (stąd nazwa – szlachta szaraczkowa). Bogatsi szlachcice mieli żupany czerwone, czyli karmazynowe (stąd nazywa szlachta karmazynowa). Suknię tę przewiązywano cienkim miękkim pasem z tkaniny lub ze skóry, do którego przypasana była szabla polska, nazywana karabelą.

Na żupan wkładano długi, niezapinany kontusz z wysokim, nie zapinanym, wywiniętym kołnierzem z wyłogami. Kontusz w odróżnieniu od żupana nosiła wyłącznie szlachta. Charakterystyczną cechą kontusza były rozcięte rękawy, tak zwane wyloty. Szlachcic mógł zarzucić je na plecy lub włożyć za pas. Kontusz najczęściej uszyty był z materiału w kolorze kontrastującym z żupanem.

Magnat i jego klienci
powiększenie…

Jean Pierre Norblin “Magnat i jego klienci”, Muzeum Narodowe w Krakowie


Po włożeniu żupana i kontusza szlachcic przepasywał się pasem kontuszowym, który jest najbardziej charakterystyczną część stroju polskiego. Pas był ozdobny i bardzo długi – miał od dwóch i pół do czterech metrów długości.

Czapka stanowiła nie mniej ważny element stroju. Składała się z “główki”, czyli wierzchu pokrytego zwykle tym samym materiałem, z którego uszyto żupan, i z futrzanego otoka. Przecięcie na przodzie czapki ozdabiano piórem przymocowywanym ozdobną broszą. Czapka stanowiła nie tylko ozdobę i uzupełnienie stroju, chroniła także przed deszczem, zimnem i wiatrem, szczególnie podczas jazdy konnej. Po zejściu z konia zwykle noszono ją w ręku lub wieszano na rękojeści szabli. Zdejmowanie czapki przed kimś było wyrazem hołdu lub powitania, któremu towarzyszyło popularne powiedzenie: “Czołem waszmościom!”

Buty używane na co dzień wyrabiano ze skóry farbowanej na kolor żółty i smarowano woskiem, by chronić je przed wodą. Przy ważnych okazjach szlachcic wkładał buty z długimi pofałdowanymi cholewami, zdobione haftem i wytłoczeniami. Im lepsza była skóra, tym więcej fałd można było z niej ułożyć, skąd wzięło się przysłowie “poznać pana po cholewach”. Takie buty różniły się znacznie od obuwia noszonego przez ludzi z warstw niższych. Ich buty uszyte były oszczędnie i farbowane na czarno albo wręcz wyrabiane z drewna i ocieplane wkładaną do wewnątrz słomą.

Szlachcic polski
powiększenie…

Jean Pierre Norblin “Szlachcic polski”, Gabinet Rycin, BUW, Warszawa


Wśród szlachty dobór kolorów kontuszy, żupanów i czapek nie był przypadkowy. Król mógł szlachcicowi zabronić noszenia strojów w kolorze karmazynowym, jeżeli ten dopuścił się na przykład zdrady. Zygmunt Gloger w “Encyklopedii Staropolskiej” podaje przykład, iż dla ukarania starego w Wielkopolsce rodu Nałęczów za zamach na króla Przemysława, odjęto im dwa zaszczyty: prawo stawania do boju w pierwszym szeregu rycerstwa i prawo chodzenia w czerwieni. Dopiero za Kazimierza Wielkiego, po wielu mężnych czynach Nałęczów, zwrócono im oba zaszczyty. Określenie kogoś: “to z dziada pradziada karmazyn”, oznaczało nie tylko szlacheckie pochodzenie, ale i to, że nikt z jego rodu nigdy nie zdradził.

Mieszkająca w bogatych dworach szlachta towarzysząca możnemu i wszyscy słudzy mieli ubrania w tych samych kolorach. Tę grupę ludzi nazywano “barwą”, co było niezwykle ważne podczas działań wojennych, kiedy trzeba było z daleka odróżnić wojsko własne od nieprzyjacielskiego. Również w czasie pokoju barwy mogły odgrywać istotną rolę. Na sejmie w roku 1776 dla każdego województwa ustalono obowiązujące kolory kontuszy i żupanów, w których uczestnicy mieli się stawiać na sejm. I tak szlachta z województwa poznańskiego miała kontusze jasnoszafirowe z wyłogami szkarłatnymi, a żupany białe, z powiatu oszmiańskiego – kontusze, wyłogi i żupany zielone, z powiatu upickiego – kontusze karmazynowe, wyłogi granatowe, a żupany w kolorze żółtym.

Maria Patynowska

http://www.wiw.pl/szkola/plastyka_gimnazjum/dyscypliny/moda/szlachta.asp

O zgubnych skutkach noszenia przez kobiety spodni

O zgubnych skutkach noszenia przez kobiety spodni

Posted by Marucha w dniu 2013-09-23 (poniedziałek)

Pewni ludzie są zdania, że świeccy nie powinni zajmować się katolicką moralnością, nie powinni o niej pisać, czy o niej pouczać. Nie przyznając takowym racji, polecić można bezdyskusyjnie autorytatywny głos w pewnej kwestii moralnej, głos tego, który miał zasłużyć naCard. Giuseppe_Siri_seduto większość głosów kolegium kardynalskiego podczas dwóch (trzech?) konklawe, Józefa kard. Siriego.

Tematem niniejszej „notyfikacji” z 1960 roku jest kontrowersyjna dla niektórych, oczywista dla innych, sprawa spodni noszonych przez kobiety. Kardynał Siri opisuje tu zgubne dla samej kobiety, ale i rodziny oraz społeczeństwa, skutki noszenia męskiego stroju przez niewiasty. I nie chodzi tu wcale o argumenty sentymentalne, czy „estetyczne” („bo tak ładniej”, „bo lepiej wygląda”).

Niech wszyscy, „którzy prawdziwie pragną trwać przy katolickiej doktrynie”, kobiety, których to dotyczy bezpośrednio, mężczyźni, którym plan Boży powierzył opiekę nad płcią piękną, a wreszcie i duchowni, którzy mają obowiązek prowadzenia nas świeckich w rozwoju duchowym, „świadomi swej odpowiedzialności przed Bogiem” wezmą sobie te słowa do serca i nie szukają najrozmaitszych wymówek świadczących o wpływie nowoczesnych baśni i liberalnych idei, które przeniknęły nawet w umysły reszty resztki katolików tych naszych nieszczęsnych czasów.

Pelagiusz z Asturii

Notyfikacja dotycząca noszenia męskiego ubioru przez kobiety

Józef kardynał Siri
Genua, 12 czerwca 1960 roku

Do Wielebnych Księży,
Do wszystkich Sióstr nauczających,
Do umiłowanych synów z Akcji Katolickiej
Do nauczycieli, którzy prawdziwie pragną trwać przy katolickiej doktrynie.1

I

Pierwsze oznaki wiosny, która przyszła do nas z opóźnieniem, wskazują, że w tym roku nastąpił pewien wzrost sięgania po męski ubiór przez dziewczęta i kobiety, a nawet matki.  Do 1959 roku w Genui taki ubiór wskazywał na to, że dana kobieta jest turystką, ale obecnie wydaje się, że jest znacząca liczba dziewcząt i kobiet z samej Genui, które zaczynają wybierać, przynajmniej przy okazji wycieczek, ubiór męski (spodnie).

Rozpowszechnianie się takiego zachowania zobowiązuje nas, abyśmy poważnie rozważyli ten temat i prosimy tych, do których skierowana jest niniejsza Notyfikacja, by poświęcili temu problemowi całą uwagę, na którą zasługuje, jak przystało na osoby, które są świadome swej odpowiedzialności przed Bogiem.

Jean Auguste Dominique Ingres, Jeanne d'Arc au sacre du roi Charles VII

Jan August Dominik Ingres, Joanna d’Arc podczas sakry króla Karola VII. Nawet św. Joannę d’Arc często przedstawia się w spódnicy czy sukni na zbroi.

Pragniemy przede wszystkim przedstawić wyważony osąd moralny w kwestii noszenia męskiego ubioru przez kobiety. Zaiste, nasze niniejsze rozważania dotyczą tylko moralnego aspektu.2

Po pierwsze, jeśli chodzi o zakrywanie ciała kobiety, nie można powiedzieć, że noszenie męskich spodni jako takie stanowi ciężkie wykroczenie przeciwko cnocie skromności, ponieważ spodnie z pewnością zakrywają więcej ciała niż współczesne spódnice.

Po drugie jednakże, aby odzienie było skromne, nie może tylko zakrywać ciała, ale również nie powinno przylegać zbyt blisko do ciała3. Pewne jest, że wiele damskich strojów jest dzisiaj bardziej dopasowanych do ciała niż niektóre spodnie, ale te ostatnie można uszyć jako bardziej przylegające – i w rzeczy samej na ogół takie są. Dlatego też noszenie tak obcisłych ubrań daje nam niemniejszy powód do niepokoju niż odsłanianie ciała. Tak więc nieskromność męskich spodni noszonych przez kobiety jest jednym z aspektów problemu, którego nie wolno pominąć w ogólnej ocenie zagadnienia, jednakże nie powinno się go także sztucznie wyolbrzymiać.

II

Istnieje jednak inny aspekt noszenia spodni przez kobiety, który przestawia się nam jako najpoważniejszy.4

Noszenie męskiego ubioru przez kobiety w pierwszym rzędzie oddziałuje na samą kobietę, po pierwsze poprzez zmienianie właściwej jej kobiecej psychiki. Po drugie, wpływa na kobietę jako żonę swego męża poprzez tendencję do wypaczenia stosunków między płciami. Po trzecie, dotyka  kobiety jako matki poprzez uszczerbek na jej godności w oczach dzieci. Każdy z tych punktów należy starannie z osobna rozważyć:

A. Męski ubiór zmienia psychikę kobiet.

Rzeczywiście, motyw, który popycha kobiety do noszenia ubioru mężczyzny zawsze zasadza na naśladowaniu, ba, na współzawodniczeniu z mężczyzną, który jest postrzegany jako silniejszy, mniej obciążony, bardziej niezależny. Ta motywacja jasno wskazuje na to, że męski ubiór jest widzialnym pomocnikiem w wykształceniu się umysłowego nastawienia, że jest się „jak mężczyzna”.5

Po drugie, od kiedy człowiek istnieje, ubranie, które dana osoba nosi warunkuje, narzuca i modyfikuje jej gestykulację, postawy oraz zachowanie, w taki sposób, że ubranie, jedynie poprzez zewnętrzne noszenie go, zaczyna narzucać szczególny wewnętrzny stan ducha.

Niech nam będzie wolno dodać, że kobieta, która nosi męski ubiór zawsze mniej lub bardziej okazuje, że odnosi się do swej kobiecości tak, jak gdyby była ona gorsza, podczas gdy w rzeczywistości jest jedynie odmienna. Wyraźnie widać wypaczenie jej psychiki.6

Te powody, pomiędzy wieloma innymi, wystarczają aby ostrzec nas o tym, do jak błędnego myślenia skłania kobiety noszenie męskiego ubrania.

B. Noszenie męskiego ubioru przez kobiety wypacza relacje między kobietami i mężczyznami.

Rzeczywiście, gdy następuje rozwój relacji między dwiema płciami wraz z osiąganiem wieku dojrzałości, przeważający jest instynkt wzajemnego przyciągania. Zasadniczą podstawą tego przyciągania jest różnica pomiędzy płciami, która jest możliwa tylko dzięki temu, że jedna uzupełnia lub dopełnia drugą. Jeśli zatem ta różnica staje się mniej wyraźna, ponieważ jedna z jej głównych zewnętrznych oznak jest wyeliminowana i ponieważ normalna struktura psychologiczna jest osłabiona, efektem jest zmiana fundamentalnego czynnika w relacji.

Problem sięga jeszcze głębiej. Wzajemne przyciąganie między płciami jest poprzedzone w sposób naturalny i chronologicznie przez poczucie wstydu, które powstrzymuje powstające instynkty, narzuca szacunek oraz pomaga podnosić na wyższy poziom wzajemnego poważania i zdrowego lęku wszystko, co owe instynkty popchnęłyby do niekontrolowanych czynów. Zmienić ubiór, który przez swoje zróżnicowanie pokazuje i utrzymuje rozgraniczenia natury oraz mechanizmy obronne, oznacza wyrównać różnice i osłabić żywotne mechanizmy obronne poczucia wstydu. To przynajmniej skrępować to poczucie. A kiedy owo poczucie wstydu jest powstrzymane od naciskania na hamulec, wówczas relacje między kobietami i mężczyznami hańbiąco pikują do czystej zmysłowości, pozbawionej całego wzajemnego szacunku i poważania.

Doświadczenie uczy nas, że kiedy kobieta jest zdefeminizowana, wówczas podkopane zostają mechanizmy obronne i wzmaga się słabość.7

C. Męski ubiór powoduje uszczerbek na godności kobiety w oczach jej dzieci.

Wszystkie dzieci posiadają instynkt poczucia godności i decorum swej matki. Badania pierwszego wewnętrznego przesilenia u dzieci, gdy następuje u nich przebudzenie do otaczającego życia, nawet zanim osiągną wiek młodzieńczy, pokazują jak bardzo liczą się dla nich matki. Dzieci w tym wieku są niezmiernie wrażliwe na tym punkcie. Dorośli zwykle zostawili to wszystko za sobą i więcej o tym nie myślą. Jednakże powinniśmy pamiętać o surowych wymaganiach, które dzieci instynktownie stawiają swoim matkom oraz o głębokich, a nawet okropnych reakcjach, które w nich wzbudza obserwacja złego zachowania ze strony matek. Wiele spraw późniejszego życia tu się rozgrywa – i to nie na dobre – w tych pierwszych wewnętrznych dramatach dzieciństwa i młodości.

Dziecko może nie znać definicji nieskromności, frywolności czy niewierności, ale posiada instynktowny szósty zmysł, którym je rozpoznaje, gdy nastąpią, cierpi w ich wyniku i ponosi dotkliwą szkodę na duszy z ich powodu.

III

Starannie rozważmy powagę tego, co dotychczas zostało powiedziane, nawet jeśli pojawienie się kobiety noszącej męskie ubrania nie powoduje od razu tej samej szkody, jaką przynosi poważna nieskromność.

Zmiana w kobiecej psychice powoduje fundamentalną i – na dłuższą metę – nieodwracalną szkodę w rodzinie, w małżeńskiej wierności, w ludzkich uczuciach i w społeczeństwie.Prawdą jest, że rezultaty noszenia niewłaściwego ubioru nie są widoczne na krótką metę. Ale trzeba pomyśleć o tym, co z wolna zostaje podstępnie złamane, rozdarte, zepsute.

Czy jest jakaś zadowalająca wzajemność między mężem i żoną, jeżeli zmieni się kobiecą psychikę? Albo czy można wyobrazić sobie prawdziwe wychowanie dzieci, które jest tak złożone w swym przebiegu, tak splecione z niezgłębionymi czynnikami, w których instynkt i intuicja matki odgrywają decydującą rolę w tych pierwszych latach? Co będą mogły dać swym dzieciom te kobiety, które noszą spodnie od tak dawna, że ich poczucie własnej wartości jest bardziej zdeterminowane przez współzawodnictwo z mężczyznami niż przez funkcjonowanie jako kobiety?

Pytamy się dlaczego jest tak, że of początku istnienia człowieka – czy raczej od czasu, gdy się ucywilizował – rodzaj ludzki w każdym czasie i miejscu nieodparcie dążył do odróżniania i rozdzielania funkcji obu płci? Czy nie mamy oto bezwzględnego świadectwa uznania przez cały rodzaj ludzki prawdy i prawa ponad człowiekiem?

Podsumowując, wszelkie noszenie przez kobiety męskiego stroju ma być rozumianie jako czynnik na dłuższą metę rozkładający ludzki porządek.

IV

Logiczną konsekwencją wszystkiego, co dotychczas zostało przedstawione jest to, że każdego piastującego odpowiadzialne stanowisko powinno ogarnąć poczucie zaniepokojenia – w prawdziwym i właściwym tego słowa znaczeniu – poważnego i silnego zaniepokojenia.

Kierujemy poważne ostrzeżenie do proboszczów i do wszystkich księży w ogóle, a szczególności do spowiedników, do członków wszelkiego rodzaju stowarzyszeń, do wszystkich braci, do wszystkich sióstr zakonnych, szczególnie do sióstr nauczających.

Zachęcamy ich, by jasno uświadomili sobie problem, tak aby w ślad za nim poszło działanie. Chodzi o tę świadomość. Ona podpowie odpowiednie działanie w odpowiednim czasie. Nie powinna nam jednak doradzać ustąpienia w obliczu nieuniknionej zmiany, jak gdybyśmy stali przed naturalną ewolucją rodzaju ludzkiego i tak dalej!

Ludzie mogą przychodzić i odchodzić, gdyż Bóg zostawił wystarczająco dużo miejsca na wahania ich wolnej woli; ale istotne zarysy natury oraz niemniej istotne zarysy Wiecznego Prawa nigdy się nie zmieniły, nie zmieniają się i nigdy się nie zmienią. Są granice, poza które człowiek może się wypuścić tak daleko, jak mu się podoba, ale kończy się to śmiercią10; są granice, które można [pod wpływem] pustych filozoficznych wymysłów wyśmiewać, czy trywializować, ale one [granice] łączą przymierzem nagie fakty i naturę, aby ukarać każdego, kto je przekroczy. A historia wyraźnie uczy przy pomocy strasznych dowodów z życia i śmierci narodów, że odpowiedzią dla wszystkich gwałcicieli  zarysów „człowieka” jest zawsze, prędzej czy później, katastrofa.

Od czasu dialektyki Hegla wtłacza nam się do głowy nic innego jak baśnie, ale przez to, że słucha się ich tak często wielu ludzi w końcu do nich przywyka, choćby tylko w sposób bierny. Jednak  prawda jest taka, że natura i prawda oraz prawo nierozerwalnie umocowane w nich, niewzruszenie idą swoją drogą rozrywając na części prostaków, którzy bez najmniejszych podstaw wierzą w radykalne i dalekosiężne zmiany w samej strukturze człowieka.11

Konsekwencjami tego typu naruszeń nie jest nowy zarys człowieka, lecz zaburzenia, bolesna chwiejność wszelkiego rodzaju, przerażająca oschłość ludzkich dusz, druzgocący wzrost liczby społecznych wyrzutków, porzuconych z dala od ludzkiego wzroku i umysłu, tak aby przeżyli czas, który im pozostał w znudzeniu, smutku i odtrąceniu. W tym wraku odwiecznych norm można znaleźć rozbite rodziny, życiorysy przedwcześnie zakończone, wyziębione ogniska domowe, starszych ludzi wyrzuconych na margines, degenerującą się dobrowolnie młodzież i – na końcu – ludzi zrozpaczonych i odbierających sobie samym życie. Cała ta ludzka ruina jest świadectwem tego, że „Boski zarys” nie ustępuje, ani nie dopuszcza żadnego dostosowania się do szalonych mrzonek tak zwanych filozofów!12

V

Powiedzieliśmy, że tych, do których niniejsza Notyfikacja jest skierowana, zachęca się, aby poważnie zajęli się problemem, który przed nimi stoi. Odpowiednio do okoliczności, wiedzą oni, co mają mówić, począwszy od małych dziewczynek na kolanach matek.

Wiedzą, że bez przesady czy stawania się fanatykami, będą musieli ściśle ograniczyć to, jak dalece będą tolerować ubieranie się kobiet jak mężczyźni, jako zasada ogólna.

Wiedzą oni, że nie wolno im okazać słabości do takiego stopnia, by ktokolwiek odebrał to jako przymykanie oka na obyczaj, który spycha w dół i podkopuje moralne ukonstytuowanie wszelkich instytucji.

Księża wiedzą, że linia, którą muszą przyjąć w konfesjonale, nie traktując noszenia męskiego ubioru przez kobiety jako automatycznie ciężkie przewinienie, musi być surowa i zdecydowana.13

Niech każdy rozważy łaskawie potrzebę zjednoczonego sposobu działania, ze wszech stron wzmocnionego przez współpracę wszystkich ludzi dobrej woli i wszystkich oświeconych umysłów tak, by utworzyć prawdziwą tamę, która powstrzyma powódź.

Ci z Was, którzy są odpowiedzialni za dusze w jakiejkolwiek mierze rozumieją jak pożyteczne jest mieć za sprzymierzeńców w tej obronnej kampanii ludzi sztuki, mediów oraz rzemiosła. Stanowisko zajęte przez domy mody, ich błyskotliwych projektantów oraz przemysł odzieżowy jest w całej tej kwestii [sprawą] zasadniczej wagi. Zmysł artystyczny, dbałość oraz dobry smak, gdy się razem spotkają, mogą znaleźć odpowiednie, ale i godne rozwiązanie kwestii ubioru, który mają nosić kobiety, kiedy muszą wsiąść na motocykl, czy wykonać takie czy inne ćwiczenie lub pracę. To, co istotne to zachowanie skromności wraz z nieprzemijającym zmysłem kobiecości, tej kobiecości którą, bardziej niż cokolwiek innego wszystkie dzieci będą zawsze kojarzyły z twarzą matki.14

Nie przeczymy, że współczesne życie stawia przed nami problemy i wymagania nieznane naszym dziadkom. Ale twierdzimy, iż istnieją wartości wymagające większej ochrony niż ulotne doświadczenia, oraz że każda inteligentna osoba zawsze będzie miała na tyle rozsądku i smaku, by znaleźć zadowalające i godne rozwiązania pojawiających się problemów.13

Powodowani chrześcijańską miłością walczymy przeciwko zrównaniu rodzaju ludzkiego, przeciwko atakowi na te różnice, na których zasadza się komplementarność mężczyzny i kobiety.

Gdy widzimy kobietę ubraną w spodnie, powinniśmy pomyśleć nie tyle o niej, ile raczej o całej ludzkości, o tym co się stanie, gdy kobiety się zmaskulinizują na dobre. Nikt nie zyska pomagając w nastaniu przyszłego wieku niejasności, dwuznaczności, niedoskonałości i, jednym słowem, potworności.15

Ten nasz list nie jest skierowany do szerokiej publiki, ale do osób odpowiedzialnych za dusze, wychowanie i edukację, do katolickich stowarzyszeń. Niech wykonują swoje obowiązki i nie okażą się strażnikami przyłapanymi na tym, że spali na posterunku, gdy wkradło się zło.

Józef kardynał Siri
Arcybiskup Genui

Przypisy tłumacza na język angielski:
1. Na końcu notyfikacji kardynała, [autor] wyjaśnia, że nie jest ona przez niego skierowana do szerokiej publiki, ale tylko pośrednio poprzez katolickich przywódców tu wyliczonych. Jednakże to było w 1960, gdy Kościół nadal miał strukturę przywódców. W 1997 ci, którzy są przez swą Wiarę w stanie odpowiedzieć na instrukcję kardynała są rozsiani pośród szerokiej publiki, wobec zatem której ta instrukcja jest słusznie rozpowszechniona.
2. Kardynał wyprzedza na samym początku wiele obiekcji, gdy przypomina nam, jakim prawem w ogóle porusza taki temat: jako nauczyciel Wiary i moralności. Któż może rozsądnie negować, że ubiór (zwłaszcza, ale nie tylko, kobiet) nie dotyczy moralności, a więc i zbawienia dusz?
3. Dżinsy są obecnie praktycznie powszechne. Ile dżinsów nie jest obcisłych?
4. Spodnie u kobiet są gorsze niż spódnice mini, powiedział biskup de Castro Mayer, ponieważ podczas gdy spódnice mini atakują zmysły, kobiece spodnie atakują najwyższą ludzką władzę, umysł. Dogłębnie, kardynał Siri wyjaśnia dlaczego.
5. Gdy kobiety pragną być jak mężczyźni (ktoś powiedział, że feministki są bardziej pogardliwe wobec kobiecości niż ktokolwiek inny), to mężczyzni mogą sprawić, że kobiety będą dumne z bycia kobietami.
6. Ogromne rozpowszechnienie od 1960 praktyki i publicznego obnoszenia się z grzechem przeciwko naturze z pewnością należy po części przypisać temu zepsuciu psychiki.
7. Gdy kobieta jest kobieca, ma ona siłę, którą jej daje Bóg. Gdy jest zdefeminizowana, ma tylko siłę, którą daje sobie sama.
8. Jako przykład tego zniszczenia, zob. relację między płciami jak ją pokazuje muzyka rockowa.
9. Czy możemy powiedzieć, w 1997, że kardynał przesadzał?
10. Wszelka wielka sztuka i literatura świadczy o tej moralnej strukturze wszechświata, którą człowiek gwałci na własną szkodę i która jest tak samo częścią porządku naturalnego, jak jego struktura fizyczna. Sztuki Shakespeara są słynnym przykładem [tego]. Kardynał dotyka tu sedna sprawy.
11. Powiedziano, Bóg jest gotów zawsze wybaczać, człowiek czasami, natura nigdy.
12. Kardynał nie pozwala sobie tylko na retorykę. Nędza Pinka Floyda jest przykładem tego „ludzkiego wraku”.
13. Ileż mądrości i równowagi w tych wszystkich pozornie surowych wnioskach kardynała!
14. Innymi słowy, kobiecość kobiety, nie Ewy.
15. W 1997 widzimy wszędzie dookoła nas epokę potworności, do których, robiąc wszystko co mógł w 1960, kardynał nie chciał dopuścić. We Włoszech, własnym kraju kardynała, zepchnięto liczbę urodzeń najniżej w całej Europie! Włoska młodzież jest zniszczona. Nie słuchano się kardynała wtedy. Czy będzie się go słuchać dziś?

Tłumaczyła z języka angielskiego Pelagia, przypisy tłumaczył Pelagiusz (nie znaleziono oryginału włoskiego). Źródło: Colleen Hammond, Dressing with Dignity, s. ?-?. Ten sam tekst angielskiego tłumaczenia notyfikacji można też znaleźć na stronie Our Lady of the Rosary Library. Pogrubienia w tekście od Pelagiusza.

http://pelagiusasturiensis.wordpress.com/

Ubiór antymodernistyczny w Cywilizacji Polskiej